wtorek, 3 września 2013

Epilog

Sakura
Sasuke Uchiha
Stan stabilny. Objawy typowe dla śpiączki. Nie reaguje na żadne bodźce. Śpi od pięciu dni i nie wykazuje oznak typowych dla wybudzenia. Płyny otrzymuje trzy razy dziennie, pokarm przez kroplówkę pięć. Rana na brzuchu jest w trakcie gojenia, nie wdało się zakażenie. Rana na ramieniu jest w trakcie gojenia, nie wdało się zakażenie. Możliwe problemy ze słuchem, badania w toku. Pacjent emanuje niebieską chakrą. Nic nie wskazuje, aby pacjent wybudził się w przeciągu kilku następnych dni. Przyczyna nieznana.




 Uchiha Dyara
Stan stabilny. Objawy typowe dla śpiączki. Nie reaguje na żadne bodźce. Śpi od pięciu dni i nie wykazuje oznak typowych dla wybudzenia. Płyny otrzymuje trzy razy dziennie, pokarm przez kroplówkę pięć. Przeszła operację zszycia jelita, które uległo lekkiemu rozerwaniu od silnego ciosu w brzuch. Wszystkie zadrapania zostały odkażone i są w trakcie gojenia. Możliwe problemy z mową, badania w toku. Emanuje czerwoną chakrą. Nic nie wskazuje, aby pacjentka wybudziła się w przeciągu kilku następnych dni. Przyczyna nieznana.




Uchiha Itachi
Stan stabilny. Objawy typowe dla śpiączki. Nie reaguje na żadne bodźce. Śpi od pięciu dni i nie wykazuje oznak typowych dla wybudzenia. Płyny otrzymuje trzy razy dziennie, pokarm przez kroplówkę pięć. Możliwe problemy ze wzrokiem, badania w toku. Emanuje czarną czakrą. Nic nie wskazuje, aby pacjent wybudził się w przeciągu kilku następnych dni. Przyczyna nieznana.


Rzuciłam ich karty pacjenta na stół. Miałam dość, to wszystko mnie przerastało. Sama jeszcze do końca nie wróciłam do siebie. Rana na udzie nadal  mi dokuczała, a ból głowy mimo leków również nie dawał mi spokoju. Szlag by to.
Nareszcie skończyłam dyżur w szpitalu polowym. Gdyby nie moje wycieńczenie, pracowałabym dalej, lecz ledwo już stałam na nogach. A teraz leżąc w łóżku nie mogłam nawet zasnąć, bo myśli wciąż nie pozwalały mi odetchnąć. Te obrazy, krzyki, wołania. Nie mogłam sobie z tym poradzić. Gdy tylko zamykałam oczy widziałam i słyszałam to wszystko. Jeśli już udało mi się zapaść w sen, sytuacja robiła się klarowna, bo mogłam go kontrolować. Ale to, co działo się w mojej wyobraźni przed zaśnięciem… Tyle śmierci, tyle bólu. Tak czuli się Sasuke i Dyara? Tego nie da się opisać, to trzeba zobaczyć.
Gdyby nie Mirva, Konohy by już nie było. Zielona sama ledwo uszła z życiem, co i tak graniczyło z cudem. Mnóstwo z nas zginęło, nie dało się ich uratować. A sam Madara…  Mimo pomocy Tsunade, która nadeszła w ostatniej chwili, Naruto nie dałby rady bez Mirvy. On sam jest cały poparzony, bo nadal nie panuje nad Kyuubi’m w stu procentach, przez co sam cierpi. Pani Tsunade zmieniła się teraz ze mną dyżurem, gdy sama padła, kiedy ranny  Madara zniknął. Poprzysiągł nam zemstę i to właśnie jej wizja najbardziej mnie przerażała.
Dyara, Itachi. Dlaczego się nie budzicie? A ty Sasuke? Dlaczego się do cholery nie budzisz?! Spędzam przy twoim łóżku każdą wolną chwilę. Nie mogę przez ciebie zasnąć. Co ty ze mną robisz, Uchiha?
Wyskoczyłam z łóżka z kunai’em w ręce, gdy ktoś pojawił się w moim oknie.
- A, to tylko ty Udon – westchnęłam, wpuszczając chłopaka do środka. Ten jednak pozostał na parapecie – co jest? – rzuciłam podejrzliwie, zakładając trampki.
- Pan Uchiha się obudził – powiedział cicho, a ja natychmiast nie zawiązując do końca buta wyskoczyłam przez okno, przepychając Udon’a. Mimo ogromnego zmęczenia biegłam co sił w nogach. Mijałam obrócone w proch domy, poruszając się w ciemności. Tylko księżyc oświetlał mi drogę, a dotarcie do szpitala było trudniejsze niż za dnia. Udo bolało mnie cholernie, a gdy dotykałam bandaża, wyczuwałam tam lepką maź. Eh, potem będę się tym martwić.
Wybiegłam z jednej z dwóch dzielnic, które ocalały. Na ironię to teren Uchih’ów i Hyuugów. Ocalałych rozlokowano właśnie w dzielnicy Sasuke, lecz nie pozwalałam nikomu wejść do jego domu. Szpital znajdował się w miejscu, którego osobiście pilnowała Hinata, lecz i tak wszędzie było tłoczno, głośno i brudno. Naruto powoli odzyskiwał siły, a Tsunade miała dyżur, co oznaczało, że chwilowo nad wioską czuwali Shikaku i Shikamaru Nara, którzy starali się powoli naprawiać szkody. Same problemy…
Zdyszana wpadłam do ocalałego budynku, przekształconego w szpital. Jęki, smród rozkładanych ciał i mnóstwo ludzi.
- Przepraszam, przepraszam – mówiłam, przepychając się między pacjentami, którzy nie omieszkali obrzucić mnie pogardliwymi spojrzeniami. Jednak kompletnie się tym nie przejmowałam. Sasuke po trzech dniach nareszcie się obudził! W moim sercu powoli kiełkowała radość, która urzeczywistni się dopiero, gdy go zobaczę.
Znajdowałam się na korytarzu, gdzie było w miarę pusto. Minęłam cztery wejścia do prowizorycznych sal, wchodząc dopiero w piąte drzwi. Trzy łóżka niezmiennie pozostawały zamieszkane, lecz brakowało mi w powietrzu jednej barwy. Czarny, jest. Czerwony, jest. Niebieski! Spojrzałam na łóżko Sasuke i natychmiast się przy nim znalazłam.
Chłopak siedział na łóżku, tępo wpatrując się w ścianę.
- Sasuke? – spytałam, łapiąc go za rękę. On jednak nie zareagował – Sasuke – szturchnęłam go, lecz nadal nic. Byłam przerażona, znów. Przez moją głowę galopowały straszne myśli i…
- Sakura – odezwał się w końcu ledwo słyszalnym szeptem. Przysunęłam się bliżej, siadając mu na kolanach przodem do niego, uważając by nie dotknąć ramienia chłopaka.
- Tak? – powiedziałam równie cicho, delikatnie oplatając ramionami jego szyję. Nawet jeśli go to bolało, to nic po sobie nie pokazywał. Był… przestraszony. Wręcz przerażony, a zachłanność z jaką przyciągnął mnie do siebie również spowodowała u mnie natężenie niepokoju – Sasuke, co się stało? – spytałam powoli, kiedy opuścił głowę, wspierając się na moim barku.
- Widziałem ich, wszystkich. Żywych – głos miał cichy, niespokojny. To nie mój Sasuke.
- O kim mówisz? Kogo widziałeś?
- Duchy. 
*** 
Ohayo, yhym. To już ostatni raz gdy się z wami witam :/ Trochę to smutne, tak myślę. 
Seria pierwsza uległa końca. Nie bardzo wiem, jak mam się z tym czuć. Z jednej strony opowiadanie kompletnie bez fabuły i ogólnego sensu (z początku na pewno) właśnie się skończyło. Mam nadzieję, że chociaż ostatnie rozdziały poprawiły trochę Kyodai. Tutaj naprawdę dałam z siebie wszystko.
Nie wiem, kiedy zacznę pisać serię drugą. Dziś spędziłam pierwszy dzień w liceum i muszę się z tym trochę oswoić. Do tego piszę jeszcze Anatę, gdzie też wypadałoby coś niedługo dodać. Żeby nie było nudno mam w planach kolejne dwa blogi, których jednak nie będę pisać sama. Będziecie chcieli poczytać jeszcze coś, co wyjdzie spod mojej klawiatury, to gdy oba pomysły się urzeczywistnią, dam wam tu znać (proszę, pomóżcie mi trzymać fason, bo wyjdzie na to, że tylko w tych grupowych przeszkadzam ._.)
Więc ekhm. Na razie to tyle jeśli chodzi o Dyarę, Sasuke i Itachi'ego. Apropo kontynuacji mogę wam zdradzić, że Mirva pochodzi z bardzo interesującego miejsca :>
Dziękuję za czas spędzony nad czytaniem moich wypocin. Mogliście wykorzystać go lepiej, ale cóż, wasz wybór xD tak czy tak, dziękuję! ;) Robi mi się bardzo miło, gdy czytam wasze komentarze, choć jest ich tak niewiele. Każdy z nich baaardzo cieszy ;)
Mam kilka stałych czytelniczek, która kocham z całego serca <3
Nie zapominajcie o tym, dziewczęta xD
Bywajcie!

15.12.2013r
*ociera łzy chusteczką*
Oh! To takie wzruszające T_T
Odkryłam cudowną rzecz, którą jest czat i jak widzę 8 osób online, to moje małe serduszko aż się cieszy *q* nice, nice!
Byle częściej, ludziska! :D

21 komentarzy:

  1. no cóż.. Tym rozdziałem postawilas kilka nowych pytań, a ja już liczyłam na happy end! Nie bardzo wiem co odbija Sasuke... Jest medium czy jak :-D? Może widział rodzinę... Nie wiem co o tym myśleć, ale sądzę że tak długo jak bd w Konoha, te obrazy bd ich przesladowac... Może odwiedza dom Mirvy? I co z reszta rodzeństwa? Same pytania! Ja jednak mam nadzieję, że nowa seria pojawi się szybciutko, bo przecież pisalas że masz pomysł! Pisz, pisz póki się rok szkolny jeszcze nie rozkrecil! I opowiadanie wcale nie było bez ładu i składu, zwłaszcza ostatnie rozdziały były fenomenalne! Pozdrawiam, hayley;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię zadawać pytania ;)
      Happy end'y? To chya nie u mnie xd
      Dziękuję za miłe słowa ;)
      Pozdrawiam ;D

      Usuń
  2. Eeeeee no właśnie.
    Nie mam pojęcia co teraz napisać, bo cholera.. nie ogarniam. Znaczy ogarniam co się stało (prawie), ale nie ogarniam.. tego, że będę musiała czeeeeekać na kontynuacje ;__; Ogólnie tak.. dziwnie się czuję bo gadasz o tym całym kończeniu bloga i nie wiesz kiedy zaczniesz pisać na nowo i to taki jeden wielki smuteczek ;c
    Podobały mi się te karty pacjentów, były takie.. bezuczuciowe, profesjonalne i dokładnie określały ich stan. Sasuke uszy, Dyara usta i Itachi oczy.. wiesz jak te posągi małp nie? Zastanawiam się czy to będzie miało jakieś większe znaczenie w drugiej serii.. No i czy Dyara i Itachi obudzą się zaraz po Sasuke? I czy też będą widzieć duchy, swojej rodziny jak przypuszczam? Ach, tyle pytań!
    Pisz szybciutko :D

    Pozdrawiam, buziaki ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy się tak xd Ja właśnie dosłownie w tym momencie zaczynam pisać pierwszy rozdział xd Będę miała ich kilka, to dopiero któryś udostępnię, bo ... rok szkolny, bo ... liceum, bo ... treningi i boję się, że w pewnym momencie stanę z notkami kompletnie.
      Cieszę się, że cię zaintrygowałam ;)
      Pozdrawiam ;D

      Usuń
  3. No to tak, nie wiem jak skomentować xD chyba pierwszy raz komentuję epilog xD nie, nie jest to przyjemne uczucie xD jest mi smutno :< ale widzę, że piszesz drugą serię ;> z wyprzedzeniem ;> widzisz, że to całkiem fajne pisanie xD
    w ogóle te karty pacjentów fajne ;D ale jak oni się dowiedzieli o tych problemach z wzrokiem, słuchem i mową... taa Konoszańscy medycy są zajebiści xD
    No, no... duchy? Robisz z Sasuke wariata? Eee why not? xD fajnie, będzie trochę o mojej ulubionej tematyce zjawiska paranormalne - czad xD
    No wybacz, ale nie wiem co za bardzo napisać... xD
    Czekam na następną serie i odpowiedzi na wszystkie pytania, wątpliwości i w ogóle xD
    Życzę weny, trzymaj się ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ohayo ^^
      Hmmm. Niekoniecznie robię z Saska wariata xd a zjawiska paranormalne pojawią się jeszcze nie raz ;)
      Dziękuję i pozdrawiam ;D

      Usuń
  4. świetne zresztą jak każde nie mogę się doczekać następnego, życzę dużo weny :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Ohayo :D
    Nie lubię epilogów. :c Trochę przywiązałam się do tego bloga. No ale dobrze, że piszesz 2 serię. Pomysł mi się bardzo podoba. ^^ Na blogi grupowe również czekam. xD
    Mam nadzieję, że wszyscy już niedługo dojdą do siebie.
    Sasuś się obuuudził! <3 Tęskniłam za nim. xD Widział duchy? ;> Wat? ;> ;3
    Kolory chakry są interesujące, a także ta sprawa z Mirvą. ^^
    No to co.. ruszaj dupę i pisz, pisz. :D
    :*:*

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiem czy wiesz, ale jeśli to jest blog bez fabuły to ja się gniewam. Bo wiesz... czytałam twojego bloga 2 razy z pośród wszystkich innych jest to mój ulubiony i co 2 dzień sprawdzam czy nie ma nowego zrodziłu. Mam nadzieję, że szybko weźmiesz się za 2 serie!
    PS. Dyara wisi nad moim biórkiem :*
    Weeny~
    Hinamori^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz, że wisi nad twoim biurkiem? *.*
      Niezwykle mi miło!
      Dziękuję ;)

      Usuń
  7. No ja to czekam na drugą serie!
    Wybacz, że nie komentowałam poprzednich notek, ale zawsze byłam w tyle i jak już myślałam, że niedługo będę na bieżąco to Ty dodawałaś następny rozdział i moje plany szlag trafiał xDD
    Ach, pokochałam Dyare <3
    Przeważnie mam tak, że jak na jakimś blogu jest osoba stworzona przez autora to jakoś nie mogę jej znieść, ale właśnie z Dyarą było inaczej :D
    Jeśli mówisz, że blog był bez fabuły to okk, ja mimo to go uwielbiałam <3
    Teraz pozostaje mi czekać na drugą serie, mam nadzieje, że będę miała trochę czasu, żeby czytać inne blogi twojego autorstwa, chociaż będę teraz w ostatniej klasie i może być z tym ciężko, więc proszę nie zapominaj, że czytam nawet jak nie będą się pojawiały się regularnie komentarze:)
    życzę powodzenia w liceum i mnóstwa wolnego czasu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, każdy czytelnik (nawet ukryty) bardzo mnie cieszy ^^
      Obiecuję, że nie będę zapominać ;) w ostatniej klasie trzeba się wziąć do roboty ;/
      Życzę chęci do nauki :)
      Dziękuję za wszystko i pozdrawiam ;D

      Usuń
  8. Rehehe, już dwoje czytelników życzy Dyarzę szczęśliwego forever alone.
    Ja tam kibicuję Raito, ale ty już dobrze to wiesz!

    Dobra. Ekchem...
    Akemii spięła dupsko i nadrobiła zaległości. Przybywam z pochwałami i... pretensjami, bo muszę do czegoś się przyczepić. Taka natura. Zatem paczę i paczę, a na początku już gryzie mi się kolejność nazwisk "pacjentów". Sasuke Uchiha, Dyara Uchiha... Uchiha Itachi. No wiem! XD Drobnostka taka, ale przydałoby się utrzymać to w stałej kolejności.
    Potem na drodze znów stanęły mi czasy. Zaakceptowałam to, że nagle przeskoczyłaś na czas teraźniejszy, bo znaczna większość tego posta jest w takowym napisana. Rozumiem więc, że był to zabieg celowy. Jeżeli tak, parę rzeczy nadaje się do poprawki, jak np.

    "Rzucam ich karty pacjenta na stół. Mam dość, to wszystko mnie przerasta. Sama jeszcze do końca nie wracam do siebie. Rana na udzie nadal mi dokucza, a ból głowy mimo leków również nie daje mi spokoju. Szlag by to."
    "Znajduję się na korytarzu, gdzie jest w miarę pusto. Mijam cztery wejścia do prowizorycznych sal, wchodząc dopiero w piąte drzwi."

    Oczywiście nie dotyczy to wspominania czegoś, bo wtedy jak najbardziej obowiązuje czas przeszły. Przykłady:
    "Madara zniknął. Poprzysiągł nam zemstę i to właśnie jej wizja najbardziej mnie przeraża."
    "Mimo pomocy Tsunade, która nadeszła w ostatniej chwili, Naruto nie dałby rady bez Mirvy."

    Ja wiem, że to upierdliwe, ale to tylko taka moja rada. Pomieszałaś czasy i zrobił się nam brzydki nieład. Nie wiem też czy o taki zabieg ci chodziło, bo wprawdzie trudno było mi wywnioskować, którego czasu jesteś zwolenniczką. Raz pisałaś w przeszłym (i nie stosowałaś go wyłącznie do wspominania czegoś/kogoś), raz w teraźniejszym...

    Dobra, czas na plusy.
    Epilog skutecznie zachęca czytelnika do oczekiwania drugiej serii. SasuSaku było cudowne (ale to już opinia wyznawczyni XD) - tak w ogóle to dziękuję ci, że postanowiłaś ich wpleść w tę historię. Powiem tak; to naprawdę godne podziwu jak z bloga bez fabuły (sama to tak określiłaś, nie złość się xd) stworzyłaś coś tak niesamowitego. Naprawdę! Z rozdziału na rozdział widać jak się rozwijasz i dzięki temu wspaniale ukończyłaś pierwszą serię. Gratulację, Shee! (mnich jest dumny xd)Uchiha Kyodai jest na liście moich faworytów, nie tylko za uratowaną fabułę, ale także za zdolności, dzięki którym udało ci się wytrwać i nie zrezygnować z pisania. Jako znajoma po fachu (lol), wiem jak gigantyczną siłę mają komentarze czytelników i wiem też jak wielu z nich jest cichych, bądź leniwych, żeby okazać swoje wsparcie. Właśnie wtedy potrzebne jest samozaparcie. Tego ci życzę. (To Epilog, mogę walnąć coś ckliwego XD). Żebyś nigdy się nie poddawała i pisała non stop. Ponoć pisarz musi pisać nawet jeżeli ma tzw. brak weny. No cóż, zatem pisz bez przerwy. Niedługo ASW :D Nie zapominaj o tym! I nie trać wiary, bo jesteś naprawdę wspaniałą osobą. Pełny szacunek ^ ^ (od mnicha też xd) (mnich się czai w nawiasach).
    WENY za drugą serię i wbijających w fotel pomysłów - chociaż tego ci nie brakuje xD.
    Gorąco pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszaaam! Ty wiesz za co! Mnich ci to wynagrodzi! Obiecuję! <3
      Dziękuję za wszystko, a uwagi już wzięłam sobie do serca. Mam nadzieję, że nie będę popełniać tych błędów w przyszłości ._.
      (Nie)fabuła awansowała w fabułę, ohh yeah! Tyle wygrać :D
      Wielkie arigato!

      Usuń
  9. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że jest to jeden z moich ulubionych epilogów, jakie spotkałam, serio *-* Jak już większość czytelniczek zauważyła, te ich karty były wykonane genialnie, tak profesjonalnie i fajnie rozpoczęły notkę :3 Uwielbiam takie nowatorskie sposoby pisania. Ale, podobnie jak Soli, zastanawiam się, skąd medycy wiedzieli o tych ich utratach na wzroku, słuchu i mowie xD
    Jak czytałam opis teraźniejszego wyglądu po ataku Madary, jak ocalały tylko te dwie dzielnice, jak wszędzie było pełno rannych, jak Mirva ledwo co uszła z życiem, a Naruto ledwo co odzyskiwał siły, to zrobiło mi się tak trochę bardzo smutno :< Wiem, że to szybko się nie zdarzy, ale nie mogę się doczekać, aż Wioska się odbuduje.
    No i Sasuke się przebudził o.O Na początku zastanawiałam się, czy nie chodzi czasem o Itachiego, jak Udon powiedział „Pan Uchiha” ale jednak nie xd
    Ohohohoho… to dowaliłaś z tym widzeniem duchów. Ale dziwnie było czytać o przestraszonym Sasuke, ale to było przeurocze, gdy tak wtulił się w Sakurę *-* Ciekawi mnie cholernie kogo też widzi Sasuke? Mój niezbyt rozgarnięty umysł podpowiada mi, że swoich własnych rodziców… No i ciekawe jeszcze, czy Dyara i Itachi też to mają i widzą duchy xd
    Jezu no normalnie nie mogę się doczekać, aż zaczniesz drugą serię *-* Ten epilog wyszedł ci genialnie, cholernie wciąga i zaciekawia. To teraz pozostaje mi tylko życzyć, abyś pisała jak najszybciej <3
    Weny życzę i całuję;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze potrafisz rzucić mi trafynm komplementem xD
      Cieszę cię, że zachęciłam cię do czytania kolnej serii.
      Nie chciałabym cię zawieść ;)
      Pozdrawiam ;D

      Usuń
  10. Jej! Skończyłam! No ciebie coś pogrzało! Bez fabuły?! Jak śmiesz się tak oczerniać! To jedno z lepszych opowiadań jakie czytałam. Sam fakt że je przeczytałam dużo znaczy, bo zaprzestaję czytania czegoś co staje się nudne. Powiem szczerze, że zaskoczyło mnie zakończenie, że nawet ci najlepsi są ostro poturbowani. Myślałam, że będzie taki mega radosny i szczęśliwy happyend, a tu bach! Totalna zaskoczka. Ale podoba mi się. Jutro (a może nawet dziś) odrobię zaległości z drugiej serii i obiecuję regularnie komentować. Także wiesz, masz stałą czytelniczkę. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że zakończenie cię zaskoczyło :D o to mi chodziło ]:-> Nie nadaję się do radosnych happy endów xd
      Czekam z niecierpliwością, na twe kolejne opinie ^^

      Usuń
  11. Czytając ostatnie rozdziały I części dotarło do mnie, że baaardzo poprawiłaś swój styl. Aż ciężko było mi się oderwać, powaga! Liczyłam na inne zakończenie, strasznie mnie zaskoczyłaś :D. Jestem ciekawa co jest z Sasuke? Odbiła mu palma, czy jak? >.< I ta niezrozumiała przepowiednia... Czuję, że druga część będzie interesująca ;>.
    Lecę czytać dalej, aż mi się spać odechciało :P.

    OdpowiedzUsuń
  12. Witam :)

    Zdaje sobie sprawę, że już od dłuższego czasu nie prowadzisz tego bloga, dlatego też przez moment zastanawiałam się, czy jest w ogóle sens pisać ten komentarz. Jednak z doświadczenia wiem, że sporadycznie zagląda się na "stare śmieci", nad którymi kiedyś tak bardzo się trudziło. Zresztą lubię zostawiać jakiś ślad po sobie :)

    Uwielbiam tematykę Naruto i często przeglądam sieć w poszukiwaniu opowiadam z nią związanych. Niestety w większości wychodzi mi to z marnym skutkiem :/ Większość blogów to Sasusaku, które posiadają jakby jeden oklepany scenariusz; powrót zakochanego Saska do Konohy i diametralną zmianę usposobienia Sakury -,-' Brawa dla tych autorów za oryginalność! U Ciebie to co mnie najbardziej zainteresowało, to właśnie ta nietypowa fabuła. Dodam szczerze, że po przeczytaniu pierwszej serii ani trochę się na niej nie zawiodłam. Wręcz przeciwnie! Dlatego też nie rozumiem dlaczego napisałaś, cytuje "Z jednej strony opowiadanie kompletnie bez fabuły i ogólnego sensu...". Właśnie, to ona sprawiła, że z fascynacją czytałam kolejne rozdziały Twojej historii :)

    Oczywiście, mam kilka zastrzeżeń. Nie do stylu pisania, czy coś w ten deseń, bo przecież każdy ma własny. Jena rzecz, która mnie strasznie denerwowała to, to że często nie rozumiałam zachować niektórych bohaterów. Pamiętam jak w którymś z rozdziałów Sasusaku napisałaś, że będziesz w Sasuke wprowadzać powolne zmiany, by nagle, nie wiadomo czemu nie stał się z zgoła inną postać. Jednak w ogóle to Ci nie wyszło. Uchiha stał się nagle, nie wiadomo czemu zgoła inną osobą. Prawie, że wcale nie opisałaś jego przemyśleń, tego rozdarcia wewnętrznego, do którego doprowadziła go Sakura. Dlatego też, w ogóle nie mogłam się wczuć w tego bohatera, nie rozumiałam niektórych jego zachować, a parę podjętych przez niego decyzji były dla mnie zupełnie bezsensu.

    Zabrakło mi też opisów postaci, czy miejsc. To drugie to może mniej, bo sama za nimi nie przepadam. Zauważyłam, że większość postaci pochodziło z "Naruto", jednak nasza pamięć (przynajmniej moja) jest zgubna i czasem samo nazwisko bohatera nie wystarczy, aby go skojarzyć. Dlatego parę razy zdarzyło mi się, że musiałam zgłosić się o pomoc do wujka Google.

    Para zastrzeżeń, które Ci wytknęłam, jednak w żaden sposób nie odciągną mnie od czytania kolejnej serii :) Nie ma co tu dużo mówić; fabuła jest twoją mocą stroną. Mam nadzieje, że owych uwag nie odbierzesz w sposób negatywny. a wręcz przeciwnie. Ja sama wolę, żeby wytykano mi błędy niż przesadnie i bezsensownie słodzono.

    Pozdrawiam
    Panna Kunegunda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam!
      Nawet nie wiesz, ile przyjemności zrobiłaś mi tym komentarzem, naprawdę. Sens zawsze jest, bo zaglądam na "stare śmieci" sporadycznie, ale wciąż. Doceniam jak najbardziej fakt pozostawienia po sobie śladu :)
      Jeśli lubisz Naruto, a nie wiesz, co czytać, napisz do mnie maila. Polecę ci sporo naprawdę dobrych historii, które wcisną cię w fotel. Ty się nie zawiodłaś, ale ja jak najbardziej. Fabuła fabułą, ale przyznaj, że za dużo sensu to w Kyodai nie było.
      Ty masz kilka zastrzeżeń, a ja tysiące. Właśnie z tego powodu trochę mi wstyd. Uwierz, że ja też ich nie rozumiem. Szczerze mówiąc, to zapomniałam, o czym ten blog był, prócz istnienia Dyary, Arthura i Raito. Serio. Tutaj nie tylko Sasuke mi nie wyszedł. Na klatę przyjmuję twoje słowa, bo masz rację. Parę decyzji... prawie większość była pozbawiona logiki.
      Ach! Bo to epilog po pierwszej serii...
      Zobaczysz po drugiej, o czym mówiłam w kwestii tego braku sensu. Zaczynając Kyodai miałam czternaście lat, także tylko z tego powodu jakoś przełykam wszystkie jego gafy.
      Też lubię krytykę. Nie lubię się z nią zgadzać, ale jeśli jest słuszna, to cóż. Trzeba skapitulować.
      Dziękuję serdecznie za komentarz. Miło było mi powrócić do Kyodai :)

      Usuń