poniedziałek, 15 kwietnia 2013

SasuSaku IV

Sakura

Podkład
W przód, w tył. W przód, w tył. W przód, w tył – i tak przez cały czas. Od kiedy zostawiłam Sasuke samego na plaży i zamknęłam się w sypialni, stać mnie było tylko na kołysanie się w dwie strony i bezsensowne patrzenie się w ścianę. Nie mogłam przestać o nim myśleć, a tym bardziej nie było mnie stać na zrobienie czegoś pożytecznego.
Zawsze zastanawiała mnie siła napędowa Sasuke, pchająca go do tych wszystkich czynów, które wyrządził w swym krótkim życiu. Nie oszukujmy się. Jesteśmy dorośli, mamy po dwadzieścia lat, ale każdy z nas, gdzieś w pochowanych zakamarkach duszy ma w sobie coś z dziecka. Starannie stara się to zatuszować, ale nigdy nie wykorzeni tego do końca. Ten nieodłączny element naszego jestestwa jako jeden z wielu na zawsze pozostanie pod wielkim znakiem zapytania, nieodkryty nawet dla mnie.
Nienawiść, nienawiść.
Itachi, dlaczego to zrobiłeś?
Nienawiść.
Inaczej.
Nienawiść, nienawiść, nienawiść.
Sasuke, czemu oddałeś się w jej władanie?

Każdy może walczyć ze wszystkim. Zależy to jedynie od jego silnej woli i ludzi go otaczających. Sasuke, gdybyś tylko nie opuszczał Konohy, tylko pozostał z nami, przyjaciółmi... Może jednak słowo ‘przyjaciel’ to za wiele? Powinno być: z nami, przyszłymi przyjaciółmi. W wieku Akademii, bądź nawet drużyny genninów, ciężko zawiązać jakieś trwałe kontakty międzyludzkie, które „przetrwają na zawsze”. Byliśmy wtedy jedynie dzieciakami, marzącymi o przyszłości shinobi i świecie wielkich misji u swojego boku. Jak wiele z tych wyobrażeń nie stało się prawdą?
W moim przypadku prawie wszystkie legły w gruzach. Można to samo powiedzieć o Dyarze, która również pokładała w tobie nadzieję. Nadzieję, na lepsze jutro. Zniszczyłeś to wszystko co ci ofiarowała przez swój egoizm i chęć zemsty, której nadal do końca nie mogę pojąć.
Musiałam do niego iść. Teraz, zaraz, natychmiast.
Wstałam z łóżka i wzięłam z plecaka dodatkową bluzę. Dzięki ci Liara! Na dworze robiło się chłodno, a nad wodą wiatr wzmagał się bardziej, co przysparzało mi jeszcze więcej zimnego powietrza. Po chwili znalazłam się na powierzchni. Poczułam morską sól i specyficzny zapach sosen, który zawsze bardzo lubiłam. Może zmienię szampon?
Nie wiem, ile czasu przesiedziałam w pokoju. Ile cennych minut zmarnowałam, mogąc poświęcić je na rozmowę z nim? Lub nawet posiedzieć w ciszy? On lubi samotność. On lubi ciszę. On lubi ciemność. Chcąc czy nie, musiałam się do tego dostosować. Cena jaką za to zapłacę będzie wysoka, lecz nikt nie wpłynie na moją decyzję, którą podjęłam tego dnia, kiedy ostatni raz usłyszałam z jego ust „arigato”.
Bałam się. To oczywiste, że się bałam. Kiedyś przed kimś się otworzę, opowiem mu o sobie, wyjawię najskrytsze tajemnice, ufając. W stosunku do mężczyzny zrobiłam to tylko raz. O raz za dużo. Jak to się zaczęło? Półroczna misja w Sunie. W pewnych momentach czułam się tam lepiej niż w Konoha. Brakowało mi przyjaciół, lecz tam mieszkała osoba dla której chciałam żyć, a przynajmniej to sobie wmawiałam, bo tak było mi łatwiej. Tak jak stosunkowo szybko pozyskała moje uczucia, tak szybko je jednak straciła, w przeciwieństwie do ciebie.

Jesteś - a więc musisz minąć.
Miniesz - a więc to jest piękne. *

Chciałabym w to wierzyć. Jednak dlaczego Sasuke zabrałeś kiedyś tak dużą cząstkę mnie, że jeśli miniesz ty, minę i ja?
Jestem tchórzem. Wielkim tchórzem, który boi się spojrzeć rzeczywistości w oczy i powiedzieć: to ja mam nad tobą władzę, a nie ty nade mną. Ulegam wpływom ludzi i często daję się nabrać na rzeczy oczywiste, będąc zbyt łatwowierną. Nic z tym jednak nie zrobię, ty również. Nieodłączna partia mojej osobowości może ulec tylko małym zmianom. Z charakterem człowiek się rodzi. W późniejszych etapach swojego życia, potrafię go niestety jedynie w małym stopniu modelować.
Gdy moje nogi wkroczyły na inny teren, zdjęłam buty i wzięłam je w rękę, aby poczuć pod stopami nagrzany piasek, który nie zdążył się jeszcze oziębić, po tym niespodziewanym zniknięciu słońca, które powinno ono jeszcze kilka godzin nieustannie gościć na niebie. Westchnęłam, widząc jego sylwetkę w oddali. Siedział na ziemi, zapatrzony w morze, zdając sobie zapewne sprawę z mojej obecności. Ignorując ścisk w żołądku i przyspieszone bicie serca, nieprzerwanie kroczyłam przed siebie, grając „odważną Sakurę”.
Może to prawda, że za często gram? Staram się wyglądać jak ktoś, kim nie jestem? Lecz czy bez tego potrafiłabym się odnaleźć, a moi znajomi nadal byliby przy mnie? Pytania bez odpowiedzi, czy to już nie robi się nużące?
Po cichu podeszłam i usiadłam obok. Sasuke nie spojrzał na mnie, nic nie powiedział. Ignorując mnie wpatrywał się w dal, a ja obserwowałam, jak wiatr bawił się jego włosami, jak biała koszula ruszała się zgodnie z nadanym przez niego rytmem. Chociaż nie żywił on do mnie żadnych cieplejszych uczuć i wątpiłam, aby się to zmieniło, cieszyłam się, że tu byłam, że byłam z nim. Mogłam tak siedzieć bez końca, na wieczność, jeśli tylko mogłabym na niego patrzeć…
- Sakura – chłopak jakby wyrwany z transu, spoglądał na mnie szeroko otwartymi, czarnymi oczami w których gościły przeróżne uczucia. To, co zauważyłam od razu, to zagubienie. Sasuke Uchiha był zagubiony, a doświadczyła tego Sakura Haruno, irytująca kompanka z byłej drużyny. On na moją reakcję potrząsnął szybko głową, chcąc pewnie wrócić do swojej zimnej i oschłej postawy, lecz ja nie mogłam mu na to pozwolić…
- Co masz w ręce? – spytałam, dopiero teraz zwracając uwagę na zwitek papieru, który kurczowo ściskał w dłoniach. Nie odpowiedział. Jedynie uśmiechnął się cynicznie, spuszczając wzrok, a ja przebywając obok, doświadczałam wewnętrznego rozdarcia ponad wszystko pewnego chłopaka, który jednak w tym momencie nie wiedział, co robić.
- To nieistotne – odpowiedział i zgniótł papier w kulkę. Podniósł rękę, chcąc cisnąć interesującą mnie rzecz w morze, lecz w ostatnim momencie złapałam jego uniesioną już  dłoń.
- Zastanów się, czy warto – nie miałam pojęcia, co zawierał list, nie wiedziałam, czy robię dobrze.
- Zawsze byłaś wścibska, ale zawsze to ignorowałem. Pierwszy i ostatni raz, zaspokoję twoją ciekawość – opuścił rękę, a ja puściłam jego dłoń, ponownie siadając, tylko tym razem bliżej – Itachi wcale nie wymordował klanu do własnej przyjemności. Nakazała mu to Rada – jego głos przybrał na sile i na krótką chwilę obraz zagubienia zastąpił ten o wiele gorszy – mordu.
- Wiem – odrzekłam cicho, nie będąc pewna, jak zareaguje. On natychmiast się odwrócił i wlepił we mnie spojrzenie czarnych jak smoła tęczówek, czekając na moją odpowiedź.
- Skąd?
- Przecież Dyara śniła o tym prawie codziennie – odparłam z zamiarem odejścia. Nie chciałam tego robić, nie chciałam go ranić, ale pewne kroki wymagają drastycznych środków, a on musi się złamać.
- Sakura, poczekaj – usłyszałam, gdy zdążyłam już wstać. Jedyne o co błagam, to o twoją prośbę, Sasuke. Przełam się, przełknij dumę i wykonaj ten brukający twój wizerunek czyn – poproś.
- Tak? – patrząc na niego z góry, nie mogłam się powstrzymać od cichego westchnienia, które wbrew mojej woli wyrwało mi się z piersi.
- Powiedz mi, co jeszcze o nim wiesz – powiedział cicho, ponownie gniotąc kulkę w ręce oraz patrząc się w morze. Stałam tak obok, nie mogąc się zdecydować, co robić. Moje nerwy nie były aż tak silne, aby patrzeć na niego, gdy cierpiał. Zbyt dużo razy widziałam to w snach Dyary, czy nawet swoich, które podsuwała mi moja chora wyobraźnia.
- Sasuke, przeszłości się nie doczekasz. ** - odparłam, nadal chcąc odejść.
- Proszę – westchnął.
Udało mi się. Udało.
- Pracuje dla Akatsuki, lecz informuje Konohę o ich działaniach. Dzięki niemu udało nam się zabić wielu wrogów, nasłanych przez tę organizację.
- Od kiedy wiesz? – ledwo usłyszałam to zadane szeptem pytanie.
- Od pięciu lat.
- A Dyara? – nie zareagował nerwowo, w ogóle nie zareagował.
- Od samego początku.
Cisza.
Cisza, której nienawidzę.
Cisza ciężka, pełna napięcia i niewypowiedzianych słów.
Cisza, którą on uwielbia.

- Teraz Konoha może jedynie modlić się do swojego Boga o ratunek – warknął, wstając. Wściekłość, nienawiść - to to, co jak mówi, pozwala mu żyć.
- Dlaczego? – powtórzyłam to samo zdanie co wcześniej, łamiącym się od nadmiaru emocji głosem.
- To cena porządku – odpowiedział i odwrócił się.
- Koszty chaosu - spojrzał na mnie przez bark - to nie to samo, Sasuke.

Sasuke
Noc. Przez resztę dnia unikaliśmy siebie nawzajem. On najprawdopodobniej nie chciał mnie widzieć, a ja się po prostu bałam. Taki prozaiczny i dziecinny powód, nieprawdaż? Dopiero koło godziny dziesiątej, Sasuke wrócił do pokoju. Cały czas leżałam po jednej stronie łóżka, bojąc się jego reakcji. On jednak nadal bez słowa wszedł do łazienki, aby wyjść z niej po kilkunastu minutach, które ja spożytkowałam na próbach uspokojenia samej siebie, co i tak zamierzonego skutku nie przyniosło. Uchiha w czarnych spodniach dresowych położył się obok, lecz jak najdalej ode mnie.
- Nic dzisiaj nie rób. Sam sobie poradzę – powiedział, nie chcąc zapewne mojej odpowiedzi.
- Hai – niestety ją otrzymał.
Leżał do mnie tyłem, a ja dopiero teraz w świetle księżyca, zobaczyłam jego poranione plecy i ramiona. Trenował – przeleciało mi przez głowę. Chciałam mu pomóc, bo widziałam, ile bólu przysparzało mu nawet lekkie zmienienie pozycji, ale byłam w końcu bezsilna. Z Uchihą się nie dyskutuje.
Nie mogłam zasnąć. Nie czułam takiej potrzeby. Od dawna nie miałam w sobie tyle chakry, co tylko niwelowało moje zmęczenie. Tak więc tępo wpatrywałam się w sufit, wsłuchując się w spokojny oddech chłopaka. Z początku wszystko było w normie, lecz po kilkunastu minutach, Sasuke zaczął lekko potrząsać głową. Uniosłam się na łokciach i zauważyłam, że co chwilę zaciskał nerwowo powieki.
- Zabierz, weź je ode mnie. Zabierz je, zabierz – mamrotał przez sen, a ja toczyłam ze sobą wewnętrzną walkę. Tik, tak, tik, tak – zegar w mojej głowie tykał, a ja nadal leżałam, patrząc na męczącego się Uchihę – zabierz, zabierz – powtórzył głośniej. O nie, miarka się przebrała.
Położyłam się wygodniej i zaczęłam marzyć. Marzyć o tym co chcę wyśnić, co chcę wyśnić dla niego. Udało mi się w pewnym stopniu. Posiadłość klanu Uchiha, mordercze oczy Itachi’ego i widok śmierci rodziców zastąpiłam łąką i lasem. Nie było to południe, lecz do wieczoru też trochę brakowało. Potrzebowałam czasu, aby wykreować tam jeszcze siebie, czy choć nakierować myśli Sasuke na coś pozytywnego. Ku mojemu zdziwieniu chłopak sam sobie poradził. Całkiem, jakby chciał się tu znaleźć. Chyba nie zdawał sobie sprawy z mojej obecności, bo inaczej zwróciłby się do mnie w jakiś sposób. Czyżby jego pewność siebie, w stosunku do mojego posłuszeństwa była aż tak wielka?
Znajdowałam się już w jego śnie, lecz nie mogłam się jeszcze ujawnić. Nie wprawiłam się w kontroli tak bardzo, aby robić to od ręki. Tak więc stałam i czekałam, aż zbiorę dostateczną ilość energii, gdy nagle obok Uchihy pojawiłam się … ja. Nie, nie, nie. Nie zrobiłam tego, sam sobie to wyśnił, więc zaintrygowana czekałam na dalszy rozwój wypadków. Ubrał mnie w czerwoną bluzkę bez ramiączek, narzucając na to zielonkawy płaszcz. Sam był w czarnych spodniach i zwykłym podkoszulku, mając ręce owinięte bandażami.
Przed oczami spełniało się właśnie moje marzenie. Kij z tym, że ono niedługo zniknie, a Sasuke nigdy się nie przyzna do fantazji nocnych takiej kategorii. Myślę, że on nawet nie za bardzo wie co robi, bo nie ma pojęcia, jak kontrolować ten sen. Jeżeli w takim razie jego podświadomość podsuwa mu takie obrazy, to lepszej sytuacji nie mogłam sobie wyobrazić.
Niczym w kinie, oglądając seans, patrzyłam na siebie zbliżającą się do niego w ciszy. Sasuke stał pod drzewem z rękoma w kieszeniach, uważnie mnie obserwując. Uśmiechałam się lekko, odwzajemniając jego spojrzenie. Teraz niczym w romantycznych opowieściach czekam, aż ni stąd ni zowąd pojawi się, wieża bądź zamek i Sasuke na białym rumaku, ratujący mnie z opresji.
Zatrzymałam się metr od niego i czekałam, na co?
- Przed świtem obudziłem się, by żyć. Wplątany w cudzą pościel, w cudze sny. Lecz przecież Bóg dobrze wie, dlaczego dławi mnie wstręt. Dlaczego strach nabiera mocy i zniewala rozum. Na pewno każdy choć raz, utracił wiarę jak ja – wyrecytował cichym głosem.***
- Sasuke – odparłam i wyciągnęłam rękę lekko przed siebie. Wyglądałam, jakbym zaraz miała się rozpłakać i rzeczywiście emanowała ode mnie żałość. Lecz to, co powiedział…
- Ginie nadzieja i moc, rośnie apetyt na zło. Zwyciężą ci, co nienawiścią silni, szydzą z innych. Może zgubiłem się. Mimo, że zabrnąłem w mrok. Wymieszałem z błotem krew.
- Ocalejesz mimo to. Trzeba uprzytomnić sobie, że nawet kiedy wszystko straci sens, znajdziesz przestrzeń, gdzie…
- Wielka wiara tłumi lęk – powiedzieliśmy zgodnie, tak samo cichym głosem.
- Zabierz je Sakura, zabierz – szepnął, wyciągając rękę w moją stronę. Podeszłam bliżej i delikatnie ją chwyciłam, splatając nasze palce. Uniosłam głowę do góry i napotkałam tam jego czarne oczy, w których jako dziecko się zakochałam. Siedząc tak obok i patrząc na to wszystko, miałam ochotę się ujawnić i udając, że nic się nie stało zamienić się miejscami z Sakurą wykreowaną przez niego. Wyglądałoby to dziwnie, lecz w sumie nigdy nie należałam do ludzi mieszczących się w jakichkolwiek normach.
Sasuke dotknął mojego policzka, a po chwili jego dłoń napotkała moją łzę. Przybliżyłam się do niego, a gdy tylko zetknęliśmy się nosami, on przyciągnął mnie do siebie i pocałował. Nadal siedząc obok i patrząc na tą scenkę „prosto z raju na ziemi”, czułam, że tak jak całował on, nie całował nikt. Lewą ręką złapałam go za koszulkę, drugą obejmując w pasie. On nadal dotykał mojego policzka, a jego druga ręka zawędrowała gdzieś w okolice talii.

Chociaż wiedziałam, że w rzeczywistości to nigdy się nie zdarzy, rozpłakałam się ze radości. Właśnie tego chcę. Już nawet nie myślę o sobie. Nie musisz ze mną być, abym stała się szczęśliwa. To ty musisz znaleźć to antidotum na nienawiść i chyba właśnie ci się to udało. Jutrzejszy dzień będzie inny, Sasuke. Czuję to nawet, jeśli nie dasz po sobie nic poznać. Ja to po prostu wiem…
Uchiha odsunął się od mojego sobowtóra i nachylił się do jego ucha. Prawdziwa ja, nadal niezauważona, natychmiast podpłynęłam obok. A on wypowiedział tylko jedno słowo:
- Arigato…
Itachi
- Pain znowu mnie gdzieś wyśle, a chciałem się z nim spotkać.
- Wiedziałeś, że tak będzie.
- Dostał list?
- Tak – mruknęła kobieta, zasuwając suwak mojej bluzy, którą miała na sobie.
- Ehhh.
- To co teraz?
- Naruto w niego wierzy. Do tego zdaje sobie sprawę, iż to on porwał Sakurę i, że dziewczyna przebywa z nim. Uzumaki żyje nadzieją. Nie uważasz tego za zbyt absurdalne? – spytałem, wyrzucając niedopałek papierosa, za barierkę balkonu.
- Punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia, Itachi – mruknęła i wtuliła się w moje plecy.
- Łatwo powiedzieć, gorzej zrobić – odparłem, chcąc się odgryźć.
- Nigdy nie odpuszczasz, prawda?
- Pytasz, jakbyś mnie nie znała – mruknąłem, bawiąc się dłońmi.
- Nikt nie zna drugiej osoby w stu procentach. W naszym przypadku – przerwała na chwilę, aby stanąć obok mnie, zapatrując się w pochłoniętą przez ciemność panoramę wioski – codziennie poznaję cię na nowo.

Dyara
Kilka dni później
- Przyszła jakaś nowa i mamy ją poznać – Mała zniknęła tak szybko, jak się pojawiła, a ja wcale nie miałam ochoty iść na stołówkę, aby poznawać kolejnego kryminalistę. Westchnęłam i podeszłam do lusterka w łazience, aby skontrolować stan moich włosów, którym daleko było do fryzury marzeń. Zmrużyłam oczy do własnego odbicia, szukając gdzieś szczotki. Byłam w zadziwiająco dobrym humorze i nie wiedząc czemu wszystko wydawało mi się piękne i radosne. Wzruszyłam ramionami i jeszcze bardziej uradowana z możliwości rozczesania kłaków na głowie przystąpiłam do tej czynności, lecz gdy szukany przed momentem przedmiot utknął mi się we włosach, moja mina nieco zrzedła, a po chwili przemieniła się w idealny obraz ogarniającej mnie irytacji.
- Hej, hej, spokojnie – mruknął Raito, niespodziewanie pojawiając się obok.
- Nawet mnie nie denerwuj… - warknęłam, próbując usunąć szczotkę z włosów.
- Poczekaj, pomogę ci  - i tak właśnie siłowaliśmy się z tą przeklętą, wkurzającą, wku***
- Wrrrrr. Zostaw – rzuciłam i podenerwowana do granic ruszyłam w stronę drzwi.
- Dla mnie nawet łysa będziesz wyglądać pięknie – odpowiedział, a ja tylko popatrzyłam na niego spod byka. Pieprzona złośliwość rzeczy martwych.
- Yhym…
 - Wersję „ja cię kocham, a ty śpisz”, możemy zmienić na „ja cię kocham, a ty mnie ignorujesz” – sapnął, wymijając mnie. Odwróciłam się do niego, besztając się w myślach. Najgorsze było to, że on miał rację, a ja niepierwszy raz przyłapywałam się na tego typu błędzie…
W ciszy wyszliśmy z pokoju. Nigdy nie potrafiłam dobrze okazywać swoich uczuć. Coś co dla mnie było oczywiste, dla kogoś innego niekoniecznie. Cieszyłam się, że ze mną tu jest, że mi towarzyszył i najważniejsze, że mnie kochał, lecz czy na każdym kroku musiałam go w tym utwierdzać?
Złapałam go delikatnie za dłoń, a gdy odwrócił twarz w moją stronę, wysiliłam się na najpiękniejszy uśmiech, na jaki tylko mnie stać. Od udobruchany odwzajemnił mój gest, całując mnie w policzek. Mi również humor się poprawił i…
- Aaaa! To chyba was miałam poznać!


* Kawałek wiersza Wisławy Szymborskiej – "Nic dwa razy"
** Cytat mojej koleżanki po fachu Neko Fuyu – idealnie się tutaj wpasował. Arigato ^_^
*** Tekst piosenki Comy – Pierwsze wyjście z mroku.



Karin <3
Ty nigdy nie zawodzisz <3

***
A was zrobiłam!
Przechytrzyłam i dodałam ostatnią część, choć wcale tego nie chcieliście! ]:->
Wróciła Dyara, jak i nowa koleżanka, którą poznacie w kolejnym rozdziale.
Comie i "Pierwszemu wyjściu z mroku" zawdzięczam więcej, niż może wam się wydawać.
Zawody za mną <3
Jeszcze egzamin i będę cała wasza :D Wiem, że pragniecie tego z całego serca...
Bywajcie!

13.12.2013r
Trzynastegooo! Ołł jess. Piątek trzynastego i SasuSaku. Uh. Bywają na świecie lepsze połączenia, ale sami wiecie jak jest xD

17 komentarzy:

  1. Rozdzialik!!! Kyaaa!!!Bardzo ciekawe, a to zdjęcie u góry śliczne *.* Teraz będę czekać na ten nowy rozdział^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Boże...
    Po pierwsze to dziękuję, za tą pierwszą piosenkę, bo od pierwszego momentu się w niej zakochałam! *.*
    Melodia i słowa Sakury
    ' Jesteś - a więc musisz minąć.
    Miniesz - a więc to jest piękne. *
    Chciałabym w to wierzyć. Jednak dlaczego Sasuke zabrałeś kiedyś tak dużą cząstkę mnie, że jeśli miniesz ty, minę i ja?''
    Matko, piękne! <3
    Masz talent do takich melancholijnych przemyśleń, cała narracja Sakury mnie urzekła ;3

    Tekst piosenki Comy idealnie wpasował się w sytuację, normalnie jakby został napisany tylko i wyłącznie dla opisania Sasuke, wieeeeeelki plus za te wszystkie mądre i piękne opisy i sentencje!

    Pozdrawiam, buziaki! ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach no i zapomniałam znowu o czymś! ;__;
      Ta fotka Dyary i Raito to taka znaleziona, czy ktoś ci narysował? Bo Dyara tam wygląda prześlicznie!

      No i ciekawe co za 'nową' wymyśliłaś, polubię czy nie polubię ;>

      ;3

      Usuń
  3. Tekst Comy.. niby wypowiadał go Sasuke, ale ją czytając słyszałam i tak głos Roguckiego. Chociaż muszę przyznać, do Sasuke idealnie pasuje.
    Słodko było. :3 Nikt nie całował tak jak on. Wiadomo, że Uchiha całują najlepiej ja świecie. :P
    Trochę szkoda tylko, że to wydarzyło się we śnie.
    Ogólnie to chyba jeden z najlepszych rozdziałów na tym blogu, przynajmniej ja tak uważam. Pewnie pisałaś go ciesząc się z wygranej. xd ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Boże, normalnie jak Sakura i Sasuke odegrali tę piękną, prześliczną, scenę... po prostu zabrakł mi słów, nwm kompletnie co napisać, ehh.. coś cudownego, chyba o to mi chodziło *o* Coraz bardziej imponuje mi Sakura ;D Ona powiedziała, że "Nikt nie całował tak jak on"- każdy wie, że klan Uchiha z tego słynie ;p nie no, żarcik xD Mam nadzieję, że niedługo przeżyję tą przyjemność także naprawdę, nie tylko we śnie ;) Strasznie zaciekawiła mnie ta nowa postać, zastanawiam się czy ją polubię, czy wręcz znienawidzę ;p
    Pozdrawiam i życzę weny :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ej miałam już nie widzieć Sakury ;___________; jak mogłaś ;__; i na dodatek mi się podobało ;_______; Ale przecież...to Sakura...nie mogło mi się podobać ;___; nienawidzę cię XD
    nie no mimo,że Sakura to kurwa to niestety sen był uroczy ;33 Chętnie bym sama się przekonała i oceniła czy Uchiha na prawdę tak świetnie całują ;) heh.
    COMA <3333333333333333333333333333333333333333333333 po prostu mistrzowskie teksty *.* Jeden z najlepszych polskich zespołów ^^
    Notka ci wyszła. Chciałam cie zhejtować za tą Sakurę, ale nie mogę bo mi się podobało...............
    No nic czekam na next xd

    OdpowiedzUsuń
  6. Nowy rozdział! *-*
    Oh, Sasuke <3 No wiadomo, że nikt nie całuje tak jak on! Powiem Ci, że ta scena wyszła Ci bezbłędnie, zwłaszcza końcówka z tym snem, po prostu chwyciło mnie za serce. Cóż, w każdym innym opowiadaniu trzepie mną po prostu na myśl, że mój Uchiha liże się z tą różową pindą, ale, jak już wcześniej mówiłam, nie dość, że Sakura jest znośna u Ciebie, to jeszcze ją bardzo polubiłam! <3 Serio, to się zdarza bardzo rzadko, bo podobnie jak Enma hejtuję ją z całego serducha xd No ale tutaj trudno jej nie lubić ^^
    Dyara!!! Rany, tak się ucieszyłam, że wróciła, że nawet aż tak bardzo nie rozpaczam, że skończyłaś SasuSaku (ale wciąż trochę xd)Serio, strasznie się za nią stęskniłam <3 Biedna Dyara, wiem jak to jest, gdy ma się problem z pieprzonymi kołtunami ;___; Świetnie ją rozumiem.
    Nie mogę się doczekać, aby się wywiedzieć, kim do cholery jest ta nowa, czy okaże się kolejną szmatą czy może przyjaciółką Dyary?;> Błagam, pisz szybko.
    Życzę weny i pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeczytałam! :D Tak, ostatnio bardzo długo ci każę czekać na komentarze ode mnie :P Może ci to wynagrodzę tym, mam nadzieję normalnym i długim komentarzem :P
    Otóż, rozdział wspaniały :D Lubię czytać opowiadania SasuSaku (choć osobno ich nie lubię, znacz… Sasuke za ostatni rozdział w mandze sobie u mnie zaplusował :P) ba, nawet zaczynałam czytanie blogów o parze z nimi ;D Tobie wyszło bosko! ;D Naprawdę, powinnaś napisać jakiś romans z nimi, w sensie osobny blog ^^
    No chyba ze trzy błędy u ciebie znalazłam, ale każdemu się zdarzają ;D Nie będę ich szukać i ty też się nimi nie przejmuj :P I tak nie zaburzają płynności czytania ;)
    Dobra, przejdę do treści, która była zachwycająca *oo* aż się nie dziwie, że jesteś zadowolona z tej notki, też bym była… ba całym opowiadaniem bym była :D
    Ten motyw ze snem, był epicki :D Jakie to było romantyczne i w ogóle, przyjemnie się to czyta ^^
    Dyara i jej szczotka hehehe, skąd ja to znam xD na szczęście mam gęste włosy, więc bycie łysym mi nie grozi xD ku posmutnieniu kumpla, wtedy by nie miał problemu z kupowaniem mi prezentu na urodziny – kupił by mi grzebień :P :P
    „- Nic dzisiaj nie rób. Sam sobie poradzę – powiedział, nie chcąc zapewne odpowiedzi.
    - Hai – niestety ją otrzymał." <- To mnie rozwaliło XDD znaczy nie dialogi, a te dopiski XD
    No, ja czekam na następny rozdział :D Życzę weny :) ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. W końcu dotarłam z komentarzem :D!
    Fragmenty SasuSaku wyszły Ci świetnie ^^, serio. Bardzo zgrabnie opisałaś sen Sasuke, aż się rozmarzyłam *.* Jestem ciekawa, co on ma dalej zamiar zrobić z tym wszystkim... Madara. Itachi. Naruto. Sakura. Konoha.
    Dyara wróciła <3 cieszem siem heh :D.
    Czekam na jakąś akcję, no i chcę wiedzieć kim jest ta... nowa? ;>
    Weny życzę! Pozdrawiam ;3.

    OdpowiedzUsuń
  9. Aaaa! Boże najświętszy, nawet nie masz pojęcia jak mi się mordka ucieszyła, gdy powiadomiłaś mnie o kolejnej części SasuSaku! Oczywiście zrobiłaś to już cho, cho... dawno temu. Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina... Błagam najdroższą Sheeiren, żeby wybaczyła mi spóźnialski komentarz. Ale wiesz? Wyszło ci cudownie. Sen... sen był przepiękny, i Sakura jako widownia także spisała się wyśmienicie. Ogólnie podoba mi się ten pomysł ze snami, niby takie przereklamowane, a wiele książek opiera się na tym schemacie, to mimo wszystko w twoim wykonaniu wyszło oryginalnie. Nawet błędu żadnego nie przyuważyłam.
    Jedyne co mi odrobinkę zawadzało to ta ilość cytatów. Ok, ja też jestem miłośniczką aforyzmów, a nawet mam własny notatnik z pięknymi fragmentami przeczytanych książek, ale byłoby sto razy lepiej gdybym przeczytała ten rozdział, zachwyciła się tym sennym monologiem z Sasuke, wiedząc, że jest on twojego autorstwa. I natychmiast znalazłabyś się w moim notatniczku. Twórz własne... cytaty. Głupio zabrzmiało, ale wiesz co mam na myśli... Zresztą wertując twoje opowiadanie już nieraz napotkałam się na wypowiedź bohaterów, która zwaliła mnie z nóg. Była taka prawdziwa, smutna, trafiająca w serduszko. Z tego co pamiętam to nawet Dyara była autorką.
    Esz! Rozpisałam się. Paczę, paczę na statystykę i niedługo dobijesz 20,000 gratulacje, kochana!
    Weny, weny, weny!
    Niedługo nadrobię twój drugi blog ^^'
    Pozdrawiam,
    Akemii

    OdpowiedzUsuń
  10. Przeczytałam całe opowiadanie. Strasznie mi się podoba i mam nadzieję, że niedługo doczekam się kolejnego rozdziału. Podoba mi się postać Raito. Dażni mnie charakter Sasuke, który wykreowałaś, ale da się to przeżyć. Natomiastm charakteru Karin zdzierżyć nie mogę. No i razi mnie strasznie słowo pedał..*uznajmy, że to jest aluzja*. Poza tym, to chyba już wszystko mi się podoba. Tak więc pisz dalej, bo nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kiedy będzie nowy roździał ? Bo nie mogę się doczekać.
    Dawno nie dodałaś nowego. Plissssssssssss dodaj nowy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nikt nie domagał się tak o nową notkę xd
      Dzisiaj dodałam rozdział na Anatę, więc biorę się za Kyodai ;)
      Myślę, że jeśli się zepnę, to w przeciągy tego tygodnia, będziecie czytać o Dyarze ;)

      Usuń
  12. Nominowałam cię do "The Versatile Blogger Award". Więcej informacji na http://honorowy-dawca-cudzej-krwi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Witam, witam,
    dopiero tutaj zawitałam, obecnie przeczytałam kilka pierwszych rozdziałów, ale już mnie cała historia bardzo zainteresowała.. piszesz bardzo dobrze, postacie wspaniale przedstawiłaś... Jak będę miała możliwość, to nadrobię zaległości, ale już mogę powiedzieć, że masz nową, stałą czytelniczkę....
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie i gorąco Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj ;)
      Bardzo się cieszę, że spodobała ci się historia Dyary. Mam nadzieję, że kolejne rozdziały nie zraża cię i nadal będziesz śledzić jej losy.
      Pozdrawiam i dziękuje za komentarz ;)

      Usuń
  14. Dobra robota z tym rozdziałem! :)

    OdpowiedzUsuń