środa, 27 lutego 2013

Rozdział XXX


Sasuke
Miałem ochotę coś rozpieprzyć, po prostu się wyżyć. Jeśli na kogoś teraz wpadnę, a nie będzie to Madara, cienko widziałem jego przyszłość. Jak miałem walczyć u boku zdrajcy? Ktoś, kto zaatakował członka mojej rodziny, zadarł również personalnie ze mną. Bez pukania otworzyłem drzwi do swojego pokoju. Sakura siedziała na łóżku, patrząc pewnie na coś bardzo interesującego za oknem. Gdy usłyszała jednak odgłosy oznaczające moje przybycie, odwróciła głowę w tym kierunku.
- Masz wystarczająco dużo chakry, aby uleczyć ciężko rannego człowieka? – spytałem, nawet się nie witając.
- Ciężko ranny, to dość obszerne pojęcie – mruknęła, przewracając przy okazji oczami, po czym wstała, zrzucając nogi na posadzkę.
- Chodzi o Dyarę – odparłem, mając nadzieję, że ten dość istotny fakt ostudzi sarkastyczne zapędy Sakury.
- Co jej zrobiłeś?! – wrzasnęła i postąpiła krok do przodu.
- Nie osądzaj po pozorach, Haruno – warknąłem, gotując się w środku.
- Bądź bardziej dokładny, Uchiha – skrzyżowała ręce na piersi, stanowczo spoglądając na mnie swoimi zielonymi tęczówkami.
- Walczyła z Kasai, praktycznie nie ma chakry i jest nieźle poturbowana.
- Dlaczego nie przyniosłeś jej tutaj? Jak zawsze, ona kompletnie cię nie obchodzi! – wydarła się ponownie. Natychmiast znalazłem się przy niej, popychając na łóżko oraz zagradzając drogę ucieczki własnym ciałem.
- Nie masz pojęcia, co mnie obchodzi, a co nie. Raito zaraz ją tu przyniesie, więc nie próbuj mnie osądzać, jeśli nawet nie masz pojęcia o zaistniałej sytuacji – mimika twarzy mojej rozmówczyni zmieniła się diametralnie. W jej oczach pojawił się nawet cień strachu, lecz szybko zastąpił go wstyd, który łącząc się z zapachem malin od niej emanującym, dał dziwną, niezidentyfikowaną mieszankę, dość interesującą.
- Nie mam – szepnęła nadal zawstydzona i chyba lekko speszona. Wstałem, nie spuszczając z niej wzroku.
- Usiądź – spełniła moje polecenie, więc wyciągnąłem w jej stronę rękę – masz.
Z zaskoczenia, z jej ust wydobyło się nawet ciche „hę”, lecz ponaglającym ruchem dłoni kazałem jej się pospieszyć.  Niepewnie mnie dotknęła, a gdy już to zrobiła dość wyraźnie się wzdrygnęła. I zrozum tu człowieku kobiety. Spieszy mi się, a ona będzie tu teraz jakieś szopki odstawiać. Gdy przed głowę przeleciała mi ta myśl, poczułem jak powoli opuszczają mnie siły. Ponownie zwróciłem swój wzrok ku dziewczynie, która z zamkniętymi oczami w pełnym skupieniu odbierała mi chakrę. Przeniosłem ciężar ciała na jedną nogę, w międzyczasie zastanawiając się, co dokładnie powiem Madarze.
- Już – mruknęła, a ciężar jej dłoni natychmiast zniknął. Skinąłem głową, będąc pewnym powodu jej zdziwienia. Przesyłając jej chakrę, byłem praktycznie przez nią kontrolowany, mogła mnie nawet zabić. W normalnych okolicznościach bym do tego nie dopuścił, ale w końcu chodzi o Dyarę, a do tego Sakura nie pała do mnie chyba aż tak wielką nienawiścią, aby pragnąć mojej śmierci – gomen Sasuke – powiedziała cicho, patrząc na mnie ze strachem, może podziwem? Pierwszy raz zwróciła się do mnie po imieniu, a do tego wyraźnie dała mi do zrozumienia, że wygrałem tę nierówną walkę, która rozpoczęła się od momentu, gdy ta dziewczyna znów wwaliła się z buciorami w moje życie – czułem tę ogromną płynącą ode mnie satysfakcję… Nie zamknąłem drzwi, więc nietrudno było usłyszeć odgłosy kroków na korytarzu, które nasilały się z sekundy na sekundę.
- Gdy skończysz ją leczyć, spakuj wszystkie moje rzeczy, plecak leży po łóżkiem – odwróciłem się i skierowałem do drzwi - i nigdy więcej mnie nie oceniaj – powiedziałem cicho na odchodnym. Byłem jednak pewien, że dziewczyna zrozumiała każde słowo. Minąłem próg i od razu zauważyłem Suigetsu oraz resztę grupy.
- Już ją niesiemy szefie! – obok mnie przeszedł Raito z Dyarą na rękach,  jedynie lekko skinąwszy  głową na mój widok, po czym wszedł do pokoju. Hozuki już miał zamiar do nich dołączyć, lecz…
- Ty zostajesz – wskazałem na niego głową. Od razu zmarniał, zamykając przy tym drzwi od sypialni.
- Co jest, szefie? – oparł się plecami o ścianę i zadarł wzrok do góry, z racji swego małego wzrostu.
- Pamiętasz o teczce, którą dałem ci rok temu i kazałem pilnować, jak oka w głowie?
- Hmmm… - podrapał się po karku, w geście głębokiego zamyślenia. Jeżeli jeszcze on mnie dzisiaj zdenerwuje, to nie ręczę za siebie… - aaaaaa, tak! – był tak podekscytowany, że nie zdziwiłbym się, gdyby pojawiła się nad nim zaraz taka żółta, świecąca żarówka.
- Teraz możesz ją otworzyć. Są tam akta pewnej osoby, masz mi ją sprowadzić. Przyprowadzisz ją do tego miejsca. Masz tam również napisane, co dokładnie zrobisz. Pilnuj się tego planu, a wszystko będzie dobrze.
- Hai – mężczyzna momentalnie spoważniał, wiedząc już, że żarty się skończyły.
- Weź ze sobą Karin – jego mina zrzedła momentalnie – macie wyruszyć od razu, po przyjściu tam. Daję wam na to maksymalnie dwie godziny od przybycia, możesz iść – Suigetsu odwrócił się i zaczął się oddalać, klnąc pod nosem: pędzę w podskokach z larwą za sobą… 
- Gdzie jest Juugo?
- Sprząta – odpowiedział i zniknął za zakrętem.
Skierowałem się w przeciwną stronę, aby po raz kolejny, zamknąć pewien rozdział w moim życiu. Znów skądś odejdę, mając na plecach jeszcze większy bagaż doświadczeń i wspomnieć. Choć tym razem nie żałuję… Po chwili znalazłem się przed masywnymi, wielkimi wrotami, prowadzącymi do gabinetu Uchihy. Nacisnąłem klamkę i pokój stanął dla mnie otworem. Jak zawsze powitała mnie ciemność, więc odruchowo uruchomiłem sharingan’a. Wiedziałem więc, że mężczyzna stał w prawym rogu pomieszczenia, będąc zwróconym w moim kierunku.
- Zapal te świece, bo nie mam nastroju do żartów – warknąłem mając dość tej jego popieprzonej gierki. Tak jak się spodziewałem, on nawet nie zmienił miejsca położenia, a co dopiero mówić o spełnieniu mojej prośby – katon: Housenka no Jutsu – kulki powirowały w znajome miejsca, aby oświetlić pokój.
- Nie zagalopowałeś się czasem, Sasuke? – niski i głęboki głos Madary wydobył się zza jego maski, dając znak, że jego właściciel zdecydował się jednak zaszczycić mnie swą uwagą.
- To ja powinienem skierować to pytanie do ciebie, nie sądzisz? – zacząłem się do niego zbliżać, na co on przemieścił się za swoje biurko, znajdujące się na środku gabinetu – jakim prawem zaatakowałeś moją siostrę?! – to pytanie zawisło w powietrzu, powodując chwilową, ciężką ciszę.
- Ona jest zbędna, tylko utrudnia ci życie – odpowiedział tonem, którym równie dobrze można by zamówić ramen na wynos. Mnie się nie lekceważy…
- Uważaj na słowa, Madara – warknąłem.
- Dyara nie powinna być Uchihą, jest na to za słaba i odciąga cię od zemsty.
- Skąd ty do cholery możesz o tym wiedzieć?!
- Przyznaj się, że od momentu w którym się pojawiła pomyślałeś o zemście może raz, nie więcej – oparł dłonie na blacie biurka, wpatrując się we mnie swym jednym okiem.
- Nie mam najmniejszego zamiaru – ponownie się do niego zbliżyłem - przesadziłeś. Ty i te twoje intrygi zaprowadzą cię do grobu. Poradzę sobie bez twojego udziału w tej wojnie – na te słowa mężczyzna zaśmiał się ironicznie, potęgując moją złość jeszcze bardziej.
- Jesteś śmieszny Sasuke-kun – specjalnie zaakcentował ten przyrostek dodawany zwykle do imion – swoją drogą, kiedy oddasz mi Haruno? Nie za długo już u ciebie siedzi?
- Pozostawię ją dla siebie.
- Jesteś coraz bardziej zabawny Sasuke-kun. Chyba zapomniałeś, z kim rozmawiasz – na te słowa uderzył pięścią w biurko, które dosłownie pękło na pół.
- Odchodzę – odparłem i odwróciłem się na pięcie.
- Tak chcesz się bawić? – zaczął się do mnie powoli zbliżać – nie poradzisz sobie beze mnie. Jesteś zbyt słaby, aby dać sobie radę samemu. Chyba, że poprosisz o radę starszego braciszka. On wie, jak szybko i skutecznie pozbyć się dużej grupy osób, w stosunkowo krótkim czasie – wysyczał, będąc coraz bliżej mnie. Udałem, że w ogóle tego nie słyszałem i nadal nie miałem zamiaru zmieniać swojej decyzji.
- Twoje źródła nie są już tak dokładne jak kiedyś. Nie jesteś mi już potrzebny, abym mógł spełnić swój cel – odpowiedziałem, dotykając zimnej klamki.
- Ile czasu mam ci dać, abyś mógł wrócić do mnie na kolanach i błagać o pomoc? – mówił sam do siebie – może tydzień? W najlepszym wypadku i napływie mojego miłosierdzia może i dwa? Przez cały czas obserwuję twój wzrost Sasuke-kun. Zastanawiam się, czy dalej zamierzasz pełzać po ziemi, czy raczej zrzucisz skórę węża i staniesz się jastrzębiem? Takie paradoksalne porównanie, a jednak takie prawdziwe…
- Przestań pieprzyć – warknąłem i uchyliłem drzwi.
- Oj, nie przeceniaj się. Wiem, że wrócisz do mnie łaknąc mocy. Wola ma się nijak do siły i radzę ci, abyś to zapamiętał.
- Skończyłeś? – stałem już w progu, chcąc jak najszybciej opuścić to pomieszczenie.
- Itachi był ofiarą. Podobno ostatnią w obszernym zbiorze nieszczęść, ale widzę, że ty również chcesz się tam znaleźć…
- Żegnaj Madara. Życzę ci, abyś w niedalekiej przyszłości podzielił losy Kasai – wyszedłem już z pomieszczenia i przed samym zamknięciem drzwi powiedziałem ironicznie - niech święci mają ją w swej opiece.
- Czy ty uważasz, że zależało mi na tej małej dziwce? – zaniósł się złowrogim śmiechem – kiedyś porwałem ją z jakieś małej wioski, wszczepiłem sharingan’a, gdzie łezki przekształciły się w płomienie i wychowałem tylko po to, aby mogła w przyszłości zabić twoją siostrę  - kolejny wybuch śmiechu – to chyba moja jedyna porażka, ale nie martw się. Dyara nie pasuje do wykreowanego przeze mnie, idealnego świata. Prędzej czy później poszerzy grono aniołków, czy tego chcesz, czy nie – dezaktywowałem technikę, pozostawiając w gabinecie ciemność, a ostatnie co mignęło mi, przed ostatecznym zamknięciem drzwi to jego maska i oko, które wyrażało czyste szaleństwo – Uchiha nie zapominają…
Opuszczałem tę część siedziby przy nieopanowanym, złowrogim i ironicznym w jednym śmiechu Madary…
***
Dyara 
Muzyka
Czy jeśli sobie coś obiecam i będę prawie pewna, że osiągnę wyznaczony cel, uda mi się? Już nieraz przekonałam się, że nie... Postanowiłam sobie kiedyś, że nie dam się pokonać, że nigdy ponownie nie upadnę, czekając na pomoc. Co mi z tego wyszło? Znów zawiodłam samą siebie, znów, znów i znów...
Obudziłam się w kompletnie nieznanym dla mnie miejscu, leżąc obok Raito na dość niewygodnym dwuosobowym łóżku. Chłopak nie spał spokojnie. Zastanawiając się gdzie jestem, lustrowałam jego cierpiącą twarz, gdy co chwilę powtarzał: Ache, Ache, Ache...
Bez skutku próbowałam go uspokoić. Patrzyłam jednak dwojako na jego ból. Z jednej strony chciałam mu natychmiast pomóc, poruszyć niebo i ziemię! Ale z drugiej... Przecież i tak się obudzi, to tylko kwestia czasu. Co za różnica, kiedy? Głaszcząc go po policzku, czułam delikatną skórę, którą pokrywał lekki zarost, a po chwili również pot i łzy. Płakał przez sen, wzywając brata, a ja byłam w kropce. Nie wiedziałam, którą część siebie uwolnić i której pozwolić działać. Jeśli będę tego kiedyś żałować...
Uniosłam się na łokciach i przyciągnęłam głowę chłopaka do piersi. Wtulił się we mnie i objął cały czas śpiąc. Nie otworzył oczu, przestał jedynie nawoływać, aczkolwiek nie usatysfakcjonowało mnie to do końca. Położyłam się ponownie i zsunęłam w dół, abyśmy byli na równi. Niepewnie wzięłam z dłonie jego twarz i przybliżyłam się, aby po chwili złożyć na jego ustach delikatny pocałunek. Tak też zrobiłam, a po chwili spotkałam się z odzewem.
- Kocham cię nawet przez sen... - mruknął uśmiechnięty. Czyżby nie pamiętał, co mu się śniło? Przekrzywiłam lekko głowę, wypowiadając w myślach to zdanie. Nie minęło kilka sekund, a on spuścił oczy, nie chcąc na mnie patrzeć, a ja już wiedziałam, że dotarły do niego obrazy, które jeszcze niedawno wykreowała sobie jego chora wyobraźnia.
- Ehhh - westchnęłam i pocałowałam go ponownie, aby odpędzić jego myśli od Ache, a przekierować je na coś ... bardziej przyjemnego. Wplątałam rękę w ciemne włosy chłopaka i zamruczałam cicho, gdy to on wpił się w moje usta, lecz tym razem z większą namiętnością, dając mi tym niemałą przyjemność. Raito uniósł się, przez co wylądowałam na plecach, mając go nad sobą. Umięśniony tors wytrenowanego shinobi prezentował się przede mną w całej okazałości, lecz to oczy jego właściciela mnie zachwyciły. Zaszklone jasnobrązowe tęczówki, wyrażające mnóstwo uczuć zdecydowanie bardziej przyciągnęły moją uwagę. Zamknął je na chwile, a ja w tym czasie „złapałam” spadającą łzę w swoją dłoń i przejechałam nią po jego twarzy zaczynając od oczu, przemykając przez kości policzkowe. Z sekundy na sekundę robiło mi się coraz bardziej gorąco, a moje serce zaczynało przyspieszać. Gdy zahaczyłam o jego usta, chłopak otworzył oczy i nachylił się ponownie, a ja tylko czekałam, gdy pocałuje mnie ponownie, lecz…
- Obiaaad! – wrzasnął Suigetsu, który bez pukania wszedł do pokoju. Raito warknął coś pod nosem, lecz nawet się nie ruszył. Ja natomiast chciałam się jak najszybciej schować, aby obcy facet na mnie nie patrzył, gdy jestem cała czerwona z dość jednoznacznej przyczyny.
- Zaraz przyjdziemy – odpowiedział Yamura, nadal nie zmieniając pozycji – idź już – rzucił, gdy Hozuki nadal stał w przejściu, nie spuszczając z nas wzroku.
- Już, już… - drzwi się zamknęły. Ponownie spojrzałam na chłopaka, a w tym samym momencie poczułam, jak jego dłoń sunie po mojej nodze, od kolana, zmierzając coraz wyżej. Wpiłam się w jego wargi, przewracając go po chwili na plecy, po czym dość niezgrabnie przeskoczyłam nad nim, lądując na podłodze. Wyciągnęłam się, chcąc rozprostować kości. Właśnie wtedy zdałam sobie sprawę, że jestem jedynie w krótkich szortach i bluzce od mojego zwyczajowego stroju. Raito wstał i dopiero teraz zauważył, że zrobiłam się jeszcze bardziej czerwona, niż w momencie, kiedy do pokoju wpakował się Suigetsu.
- Jesteś piękna, gdy się rumienisz – szepnął, zachodząc mnie z tyłu i lekko całując w szyję oraz opierając ręce na moich biodrach.
- Arigato, Raito-kun – jedyne co zobaczyłam, po odwróceniu się do niego przodem, to uśmiech rozjaśniający jego przystojną twarz.
- No idziecie, czy nie? – teraz to ja miałam ochotę zadźgać kogoś, kto ponownie nam przeszkodził. Prawdopodobnie tak właśnie bym zrobiła, gdyby potencjalną ofiarą nie okazała się Liara.
- Tak, tak – wyrwałam się z objęć wyraźnie niezadowolonego z tego powodu chłopaka i rozejrzałam się w poszukiwaniu butów – czemu tak bardzo ci się spieszy? – spytałam, patrząc na Raito, który właśnie zakładał koszulkę.

- Przyszła jakaś nowa i mamy ją poznać.



Ze strony fb mam również to, co miałam ochotę wam ostatnio przekazać:

Także, ten. Notka jest krótka, ale nie bijcie. Tak wyszło i koniec.
Wzięłam sobie do serca wyniki ankiety. Chcecie romansów? Będziecie je mieli xd Tylko, że ja nie umiem ich pisać - to może być dość duża przeszkoda w spełnieniu waszych życzeń. Jak wspominałam, zbliża się SasuSaku. Mam nadzieję, że zauważyliście, iż Dyara obudziła się po plus minus kilku dniach i właśnie w tym czasie chyba wcisnę SasuSaku, które i tak będzie miało kilka części. Aczkolwiek mam do was pytanie:
- lepiej napisać je w tej przerwie, gdy Dyara i Raito praktycznie się nie wtrącają?
- czy wtedy gdy nasza śpiąca królewna już się obudziła i będzie mogła trochę namieszać?

Rozdział XXX za nami... Zbliżamy się do końca opowiadania. Nie spodziewałam się, że do tego dojdzie...

Odoroki! - Niespodziewajka!
Chciałabym zacząć pisać nowe opowiadanie. Czy znalazłabym czytelników? ;>
Bywajcie!

18 komentarzy:

  1. Oo jest kolejna notka *.*
    Może i krótka, ale wyszła (jak zawsze) super ;)
    Koniec opowiadania?! ;__________; co ty gadasz... ;oo tak szybko ;_; A pytasz czy będą czytelnicy na twoim nowym opowiadaniu?Oświadczam że jedną czytelniczkę masz ;))
    Ooo tak,tak,tak romansowo będzie <3 Hmm sądzę, że możesz wcisnąć SasuSaku gdy się obudzi i tak jak ty to uznałaś "trochę namiesza" :D Ale w sumie to już od ciebie zależy.

    A jeszcze kilka słów o dzisiejszym rozdziale.
    "Umięśniony tors wytrenowanego shinobi prezentował się przede mną w całej okazałości" - awwwwwwwwww jak to przeczytałam to mi aż w środku coś...no wiesz *.* Ah Raito <3 no cudowna była ta scenka! Czekam na kolejny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a i jeszcze przyznam, że piosenka O.N.A dała świetny nastrój ;))

      Usuń
  2. Ouuuu niemiły Sasuke, ale czuję SasuSaku wielkimi krokami więc jest dobrze, ja tam bym wolała, żeby było w trakcie tej przerwy kiedy Dyara spała ;D
    No i Madara, Madara.. Myślałam, że bardziej się wścieknie za tą Kasai, ale okazało się, że tak o tylko sobie ją porwał o.O No i pozwolił Saskowi odejść, jaki pewny siebie xD
    Czyli ta druga część z perspektywy Dyari to już jest po ich odejściu od Madary?
    Przyznam, że na początku myślałam, że Sasuke chce zostawić Sakurę Madarze, ale dzięki bogu nie..
    Plus za muzykę, uwielbiam Chylińską *.*
    Nie wiem na co narzekasz, bo romanse świetnie ci wychodzą, ach ten pocałunek! <3 No i Raito wyznał Dyarze miłość!
    Już miałam żądać żebyś zaczęła pisać nowy opek po skończeniu tego, ale na szczęście sama na to wpadłaś xD Już nie mogę się doczekać, co wymyślisz ;>
    Pozdrawiam, buziaki Shee ;3

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytane ;D Boziu, ale wybitna notka ;D No naprawdę, jestem pod wrażeniem opisu zbliżenia Dyary i Raito xD Ale tak to jest, jak ktoś mówi, że czegoś nie umie, a umie :P
    Sasuke wydawał się takim opiekuńczym bratem, to do niego nie podobne xD Widać, że posiada w sobie resztki człowieczeństwa xD No i było delikatne SasuSaku xD dobrze, Sakura została poniżona xD
    Potem w gabinecie Madary, no proszę nie daję sobie w kaszę dmuchać xD W sumie, nie do końca łapie, co on robi z tym czubkiem - Madarą xD Właściwie w większości działa na własną ręke, czyż nie?
    Hmm czyli Dyara obudziła się po kilku dniach? To chyba lepiej będzie pisać z nią jako już wybudzoną, żebyś nie mieszała, a my (czytelnicy) wszystko ładnie ogarniali xD
    SasuSaku ma wielu wrogów xD Dyara, Karin, Mash xDD no proszę, ciekawe kogo jeszcze tu zabijesz xD
    Koniec opowiadania? Ale jak? Czemu? Nie możesz! xD w każdym razie, oczywiście będziesz miała we mnie czytelniczkę ;3 No i ten, życzę ci wielkiej dawki weny ;D;*
    Czekam z (NIE)cierpliwością na kolejną notkę ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Na serio masz fazę na Chylińską :P
    Ale przejdźmy do czytania:
    ,,Uchiha nie zapominają" *,* wiem, wiem - musiałaś ;p
    Ogólnie rzecz ujmując, to Madara jest takim, jakim powinien być :) Psychopatyczny gnojek.
    Łah! Ta romantyczna scena Ci się udała, chylę czoła :) Chociaż, nie zaskoczyłaś mnie przerwaniem tego zacnego momentu :) Już Cię za dobrze znam.
    Hmm... Cóż Dyara mogłaby trochę namieszać, czemu nie :) SasuSaku+Dyara ]:->

    No i jakbym mogła nie czytać o mojej, prawie, imienniczce?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś miałam wielką fazę na o.n.a ale później jakoś mi przeszło. Ale teraz znowu to wróciło, ciekawe czemu. "To naprawdę już koniec" - jedna z moich ulubionych. Ale przejdźmy do rozdziału xd
    Nie ma dedykacji, foch z przytupem, melodyjką i czym się jeszcze da. >.< !!
    Dyara Raito to już tak na poważnie? ;> Oo. Romantyczna Aga...coś takiego hm..zadziwiającego? xd No ale wyszło ci. Nie wiem co więcej powiedzieć, ponieważ nie ma dedykacji...
    Mój mąż odchodzi? Gdzie? Po co? Dlaczego? I o co chodzi z tym zwojem?
    Ja to bym przeczytała Twojego jeszcze jednego bloga, aczkolwiek nie ma dedykacji więc nie wiem czy przeczytam...
    Krótko, zwięźle i na temat, ta? xd :D
    Nie ma dedykacji..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O i jeszcze zauwazylam, ze masz taki opis "wola ma się nijak do siły". Ładny tekst. ;)

      Usuń
    2. Przepraszam, zapomniałam!!!
      Już poprawiam ^^

      Usuń
  6. No i znowu czytam, wciągnęło mnie chyba! U mnie rozdział kolejny, czyli drugi. Wena niech Ci dopisuje. <3 Ja jak zawsze wylewna - XD

    OdpowiedzUsuń
  7. Ohayo, wbijam z zapytankiem czy posiadasz może jakieś obrazki z dziewczynami o brązowych oczach i włosach? ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. długich włosach, zapomniałam dodać ;D

      Usuń
  8. To tak, te rozdziały możesz dodać, jak już Dyara się obudziła i zrobi zamieszanie. O tak! Ryba lubi takie akcje :D
    Strasznie podoba mi się scena, kiedy Raito śni się brat. Pokazał, że facet też ma uczucia. Że nie zawsze,kiedy płacze to jest mięczakiem.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dopiero dzisiaj do mnie dotarło, że nie skomentowałam u ciebie nowego rozdziału. Aaa! Ale już nadrabiam zaległości, moja droga.
    Na początek, w oczy rzucił mi się (jeden) błąd:
    "- Gdy skończysz ją leczyć, spakuj wszystkie moje rzeczy, plecak leży poD łóżkiem."
    Rozdział był krótki, ale oczywiście mnie, jako miłośniczki SasuSaku, spodobał się ich wspólny moment, zwłaszcza, że nie karmisz nas często tą dwójką, a jeżeli już, nie są to zbyt "koleżeńskie", ani "romantyczne" chwile. Jak już wspominałam Sasuke w twoim opowiadaniu jest tym Sasuke z mangi. Okrutnym, bezlitosnym... Lubię to! Utrzymanie jego "chłodnej" osobowości jest wyzwaniem, a tobie się udało. Oczywiście Uchiha miękną, jeśli w grę wchodzi rodzina - w tym przypadku Dyara. Aaa, ja wiem, że on troszczy się o swoją siostrzyczkę.
    Wyraźnie czuć także wyniki ankiety. Zaczynam coraz bardziej lubić Raito i Dyarę jako parę.
    Nie potrafiłam natomiast wyobrazić sobie jak Madara zwraca się do Sasuke z "kun", no nie mogę i tyle! Rzadko kiedy ktoś z charyzmatycznego klanu Uchiha zwraca się do kogoś z tymi końcówkami. Dobra, dobra, kończę ten lichy komentarz.

    Weny, weny, weny... chociaż ci jej nie brakuje, to życzę na zapas! (xD)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie, Nie, Nie.
    Spróbuj zakończyć to opowiadanie, tylko spróbuj;_;
    Ej nie, serio, nie kończ tego opowiadania, błagam. Za bardzo przyzwyczaiłam się do Dyary, Raito i wgl ich wszystkich, złamiesz mi serduszko ;(
    Pomysł z nowym opowiadankiem - Amane lubi to! :D Zapisuję się do grona czytelników :3 Ale nie kończ tego opowiadania jeszcze, plosee.
    Och, kocham tą scenę z Raito i Dyarą, jest taka urocza i romantyczna *-* Podoba mi się sposób w jaki to opisałaś, nie jakiś cukierkowy i przesadnie słodki, ale taki.. no idealny <3 Nieprawda, że nie umiesz pisać romansów, mi się cholernie podobało ;3
    Sasuke znowu mnie ujął. Jak to dobrze widzieć, że ma jeszcze jakieś tam uczucia. Z pozoru zimny drań, ale jeśli chodzi o rodzinę, to pokaże pazurki :3
    Nie mogę się doczekać następnego rozdziału, czekam więc z niecierpliwością <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozdział świetny i ja także kocham tę scenę z Raito i Dyaro jest taka sweet *.* Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału, który zapewne będzie jeszcze lepszy od tego. ! Z niecierpliwością czekam na next!
    PS: Twoje zamówienie zostało pozytywnie rozpatrzone na: http://katalog-graficzny-by-emy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Kolejny bardzo dobrze napisany rozdział :)!
    Sasuke mnie zaskoczył? Odchodzi, wtf?! Jeeez... Cóż to pocznie dalej? Jestem bardzo ciekawa co dla niego przygotowałaś ;>.
    Scena z Dyarą i Raito genialnie Ci wyszła ^^! Że też musieli się im wtrynić do pokoju :D heh.

    OdpowiedzUsuń
  13. jak dla mnie ta notka wyszła eksra (także i romans) pisz tak dalej

    OdpowiedzUsuń
  14. Te obrazki, które dajesz pod notkami są niesamowite :o
    AAaaaaaa, koniec opowiadania? Koniec opowiadania się zbliża, a ja dalej nie doczytałam wszystkich notek xD A chciałabym raz być na bieżąco i czekać na newsa! :P
    Raito i Dyara jak zwykle świetnie :)

    OdpowiedzUsuń