sobota, 15 września 2012

Rodział XV

Masz prawo kochać, masz prawo śnić,
Masz prawo śpiewać, masz prawo żyć,
Masz prawo marzyć, teraz i tu,
Na przekór kłamstwu, na przekór złu...

Skacząc po dachach myślałam o nadchodzącym spotkaniu. To, jak dawno go nie widziałam było smutne. Przed oczami zobaczyłam postać brata. Tak tęskniłam, tyle nocy przemyślałam, zastanawiając się, co robi, gdzie jest, jak się czuje? Ciekawe, czy zdaje sobie z tego sprawę? Czy spotyka się ze mną z hmmm obowiązku? Czy chce mnie zobaczyć, kiedy tylko ma chwilę wytchnienia od "pracy”? Bardzo bym chciała, aby nauczył mnie kolejnych technik pieczętujących, bądź nowych zastosowań sharingan’a. Tak wiele wiedzy mógłby mi przekazać...

Gdy udało mi się minąć straż przy bramie, moim głównym problemem było uniknięcie patrolujących ANBU. Po kilku minutach mogłam jednak odetchnąć i spokojnie biec dalej. Miałam do przebycia jeszcze troszkę kilometrów, więc, dlaczego nie miałam zapewnić sobie towarzystwa? Nadgryzłam kciuk i uderzyłam dłonią w mijane drzewo, po czym szepnęłam: 

- Kuchiyose no jutsu – kilka sekund, a na moim ramieniu pojawiła się Liara.

- Witaj Uchiha - powiedziała tym swoim niskim, poważnym głosem.

- Co taka nie w humorze? - podrapałam ją pod szyją, na co cicho zamruczała. Skomentowałam to tylko cichym chichotem.

- Co się śmiejesz, pomiocie ludzki? - prychnęła, na co już roześmiałam się na głos.

- Nadrabiam ten czas, gdy śmiech był grzechem - odpowiedziałam już trochę ciszej. Łasica się speszyła i najwyraźniej szybko chciała zmienić temat.

- Obudziłaś mnie... - rzekła, po czym ostentacyjnie ziewnęła.

- Hahah, dobrze ci tak - pokazałam jej język. Mówienie do niej "prosto w twarz" było trudne podczas biegu, więc starałam się to robić w miarę możliwości.

- Wezwałaś mnie z jakiegoś konkretnego powodu? - wygodniej usadowiła się na moim barku, zwijając się w kłębek, lecz trzymając się również ogonem mojej szyi.

- No nie wierzę! Pierwszy raz narzekasz, gdy przywołałam cię do siebie!!! - no jej niedoczekanie.

- Nie narzekam, ej! - Mała obruszyła się wyraźnie.

- No mam nadzieję. 

- Gdzie tak pędzisz, hę? - spytała przechylając głowę tak, abym mogła ją ujrzeć.

- Na spotkanie - odpowiedziałam zdawkowo.

- Z kim? - odrzekła zaciekawiona.

- Z nim...
- Aaaaaale super!!! - tak się ucieszyła, że aż przeskoczyła na drugie ramię.

- Tak, ja też się cieszę - szczerze się do niej uśmiechnęłam.

- No nie mogę się doczekać!

- Ja też - powtórzyłam. Nie odzywała się przez chwilę, co było do niej niepodobne.

- Mogę o coś spytać? - czy Liara wyglądała na ... zawstydzoną?!

- No, jasne... - powiedziałam niepewnie. 

- Także ten - zaczęła cicho, po czym wykrzyczała do ucha - jak ci się ten podoba Kiba?! - a już myślałam, że powie coś mądrego.

- Chyba źle, że cię przywołałam - mruknęłam.

- Mów, mów, mów! - krzyczała. Zastanowiłam się chwilę, po czym odrzekłam:

- Nie wiem, co się będzie działo w przyszłości Mała...

- A ja wiem - powiedziała z satysfakcją.

- Jak to? - nie przypominam sobie, aby miała dar widzenia tego, co się jeszcze nie zdarzyło. 

- A no tak, nie mówiłam ci. Od starszych co roku dostajemy jeden prezent, do wyboru. Mój to - widzenie niedalekiej przyszłości przez pewien czas. Nie umiem tego kontrolować i pokazują mi się tylko losowe obrazy. Pomyślałam jednak o tobie i wiem, kogo niedługo spotkasz. Do tego nadmieniam - nie dzisiaj.

- No kogo? - no byłam ciekawa, przyznaję.

- Powiem ci, jak ponownie mnie przywołasz, bo zbliżamy się do celu - rzekła z tym irytującym uśmieszkiem.

- Dobra, odesłanie - i Liara zniknęła w swoim świecie. Zwróciłam znów uwagę na otoczenie i spostrzegłam, że Mała miała rację - zbliżałam się. Drzewa były coraz rzadsze i powoli zaczęła się przede mną pojawiać mała polanka. Kiedy do niej dotarłam, stanęłam po środku, zebrałam chakrę w dłoniach i uderzyłam nimi o ziemię. Chakra wnikała w nią powoli, tworząc odpowiednie znaki. Szeptałam słowa, których nauczyłam się przed laty na pamięć. O każdej porze dnia i nocy, mogłabym je wyrecytować, bez najmniejszego zająknięcia. 

Gdy wszystkie znaki znalazły się na swoim miejscu, wstałam z kucków i wyrzuciłam ręce do góry. Wypłynęła z nich niebieska energia, tworząca barierę wokół polany. Kiedy technika została ukończona, oparłam się biodrem o głaz, leżący nieopodal i czekałam z niecierpliwością na brata. Ta bariera pozwala nam się bez problemu spotkać. Czas stał tutaj w miejscu i nikt poza nami nie wiedział, że coś takiego w ogóle istnieje – przydatne jutsu. Zwykle przychodziłam na gotowe, dziś jednak byłam pierwsza.

Najpierw poczułam zapach. Zapach tej koszulki, którą trzymam w domu, tej, którą tak chronię. Wiedziałam, że stoi za mną, zawsze tak robił. Natychmiast odwróciłam się i przytuliłam do mężczyzny stojącego teraz przede mną.

- Witaj nii-chan – powiedziałam, wisząc na jego szyi.

- Cześć Dyara – odpowiedział i przytulił mnie mocniej. Oderwałam się od niego i zobaczyłam te czarne, jak otchłań oczy, które się do mnie uśmiechały.

- Minęło aż pół roku – stłumiłam westchnienie.

- Widzę, jak się zmieniłaś  - parsknął lekko.

- Itachi, ty też się starzejesz – pokazałam mu język i założyłam ręce na piersi.

- Jasne, że tak – poczochrał mi włosy.

- Co się dzieje w Akatsuki, co planujecie? A co ważniejsze, które plany są związane z tobą? - Itachi jak zwykle zawahał się na moment z odpowiedzią. Nie lubił mówić o tej organizacji...

- Przerabialiśmy to już…

- Wiem. Zdaję sobie z tego sprawę, ale też odpowiadałam ci już, czemu się o to pytam.

- Ehhh… - westchnął i wyjął z kieszeni kamizelki zwój. Nigdy nie spotykał się ze mną w stroju Akatsuki, bo wiedział, że nie pochwalałam tej grupy. Budziła we mnie lęk, poważnie. Odpieczętował to, co przyniósł i na ziemi pojawił się koc, dwie bułki i kilka butelek wody. Jak zawsze przygotowany… Pokazał mi gestem to, co "stworzył", po czym sam usiadł i oparł się o głaz. Po chwili postąpiłam tak samo. 
- Możemy spotykać się częściej? - spytałam z nadzieją, bawiąc się palcami, aby zająć czymś ręce..

- To też już omawialiśmy. Wiesz, że spotykam się z tobą, kiedy tylko mam samotną misję. Zwykle pracuję z Kisame, a chyba nie chciałabyś spotkać się w trójkę, hmmm? - powiedział, po czym usadowił się wygodniej. 

- Hai, hai... - co jak co, ale cieszyłam się jak małe dziecko, gdy tylko go widziałam. Nie wiedziałam, czy nawet Kisame by mi w tym przeszkodził, ale lepiej nie prowokować losu.

Między nami zapanowała cisza. Itachi lubił ją, kompletnie mu nie przeszkadzała. Tutaj, w przestrzeni - jak nazwaliśmy teren tego jutsu - czas nie funkcjonował. Moglibyśmy nie robić nic przez dwie godziny, a i tak po opuszczeniu bariery, będzie dokładnie tak, jak wtedy, gdy ją przekroczyliśmy. 

- To czego się dziś uczymy? - zapytał z iskierkami w oczach. W tym momencie przez "ścianę" przeleciał ptak, na co Itachi zaśmiał się lekko - Nadal nie opanowałaś tego do perfekcji - po czym wstał i  ponownie podszedł do miejsca, gdzie moje ręce zetknęły się z ziemią. 

- Chyba właśnie przestrzeni... - chłopak powtórzył czynności, które wykonałam przychodząc tu tydzień temu. Jedyną różnicą było to, że z jego rąk wypłynęła czarna energia. Bariera błysnęła, a chakra zniknęła.  Położył kamień magazynujący na środku wielkiego znaku. Kiedyś mi wytłumaczył, że przez cały czas, gdy się nie widzimy magazynuje tam swoją chakrę. Z racji, że to jutsu pochłania jej mnóstwo, bez kamienia ja, jako pierwsza użytkowniczka po dwudziestu minutach padłabym nieżywa. Brat popatrzył się na mnie, zauważając zmianę w mimice mojej twarzy.

- Nigdy tego nie opanuję... - podciągnęłam kolana pod brodę. 

- Niby dlaczego? - miał skoncentrowaną minę.

- Nigdy nie będę tobą - powiedziałam i zapatrzyłam się w piękną stokrotkę, którą zaczęłam maltretować swym wzrokiem. Nie chciałam o tym rozmawiać, już zbyt dużo nad tym myślałam, aby znów to roztrząsać, ale…

- Czemu chcesz być mną? Potworem, zdrajcą, uciekinierem? To naprawdę nic dobrego - próbował mnie rozśmieszyć, lecz nic mu z tego nie wyszło.

- Kiedyś powiedziałam Hokage, że chcę być taka jak ty. On odpowiedział mi na to, że nikt nie może tego osiągnąć, nawet ja. I co? I miał rację. Jestem nikim w porównaniu do ciebie.

- Chcesz być "tą złą"? Chcesz być w Akatsuki? To jest twoje marzenie? - zakpił.

- Dobrze wiesz, że nie! - krzyknęłam i odwróciłam się do niego.

- To czego ode mnie oczekujesz? - teraz on się zdenerwował.

- Sama nie wiem - odrzekłam schodząc z tonu. Wszystko ze mnie uszło. Ja, ja nie wiedziałam. Po prostu chciałam mieć go blisko siebie, tylko tyle. Czy to aż tak dużo? - Musisz zrozumieć, że tęsknię, że jestem samotna.  Jest Sakura, którą traktuję jak siostrę, wiesz przecież. Ale, ona nie potrafi zastąpić mi ciebie i Sasuke. Gdy jeszcze mieszkaliśmy wszyscy razem, nie doceniałam tego, co miałam. Dopiero, kiedy to straciłam doszłam do wniosku, że było to bezcenne. Każdy dzień to tylko kolejne dwadzieścia cztery godziny niewnoszące do mojego życia nic ciekawego - zamilkłam na moment, słysząc tylko śpiew ptaka, zamkniętego w naszej przestrzeni - co ja ci próbuję wmawiać... Przepraszam - czasem powiem coś niewłaściwego, w jeszcze bardziej niewłaściwym czasie. Przecież on się czuł zdecydowanie gorzej niż ja. Byłam pieprzoną egoistką.

- Nie masz za co - odpowiedział i przytulił do siebie moje ciało, które można było spokojnie porównać do szmacianej lalki. Rozpłakałam się, wiedząc już wcześniej, że i tak i tak emocje ze mnie wypłyną - nie przejmuj się mną - mruknął.

- Niby jak mam to zrobić, co? - mówiłam przez łzy, przez co wyszło to żałośnie, jak cała ja z resztą.

- Będziesz cienka, jeśli nie nauczyć się tego jutsu... - po tych słowach wzięliśmy się za trening.


***

Gdyby czas tu mijał mogłabym powiedzieć, że spędziłam tu tydzień, studiując techniki Uchiha i spędzając upragniony czas z Itachi'm. Kilka technik pieczętujących oraz nowych jutsu nigdy za wiele. Dostałam również kilkadziesiąt wskazówek, co do dalszych ćwiczeń i cztery, grube zwoje, które mój brat spisał w wolnym czasie. Ale najważniejsze co otrzymałam, to Mangekyo Sharingan. A co najlepsze nie musiałam nikogo zabijać, po prostu ujawnił się podczas treningu, z czego byłam niezmiernie dumna i nie do końca to do mnie dotarło.  Itachi wydawał się bardzo zdziwiony i cały czas powtarzał, że to dziwne, a ja się z nim zgadzałam. Udało mi się je uaktywnić tylko raz, a Itaś sądził, że mi się przywidziało.
Spotykanie się w tych warunkach miało same plusy. Nie martwiłam się o ubrania, bo Itachi je miał. Miał z resztą wszystko, co było potrzebne. Po pierwszym tego typu spotkaniu powiedział, że to on zadba o takie rzeczy. Nie przeszkadzało mi to, a nawet odpowiadało. Już niedługo zamykamy przestrzeń i rozchodzimy się w swoje strony. Zostały mi tylko zwoje do zapieczętowania i spotkanie dobiegnie końca.

Położyłam przed sobą otrzymane rzeczy i wspomniane zwoje oraz jeden dodatkowy, do którego resztę zapakuję. Kucnęłam, dotykając lewym kolanem ziemi, po czym wyszeptałam potrzebną formułę. Na koniec krzyknęłam: kai! Wszystko, czego potrzebowałam znajdowało się teraz w małym, przenośnym przedmiocie. Tego na przykład nauczyłam się w ciągu tych siedmiu dni. Sprawdziliśmy, czy wszystko mamy i oboje oparliśmy się plecami o głaz.

- Wróć ze mną... - wyszeptałam.

- Nie mogę i wiesz o tym - odpowiedział tak samo cicho. 

- Wiem - podeszłam znów na środek polany i zerwałam pieczęć, biorąc kamień do ręki. Przestrzeń zniknęła, a ptak się uwolnił. 

- Do zobaczenia wkrótce - powiedział z uśmiechem na ustach.

- Poczekaj! Przypomniałam sobie coś! Kuchiyose no Jutsu! - z kłębów dymu wyłoniła się Liara. Używała tego efektu tylko, gdy chciała się  popisać.

- Nii-chan! - pisnęła i wspięła się po ręce mojego brata. Bardzo go polubiła, od kiedy spotkała go pierwszy raz rok temu. Jak widać Itachi też ją pamiętał.

- Cześć Liara - podrapał ją za uchem - niestety muszę już iść - popatrzyła się na niego smutnymi oczami - no muszę...

- Okej - po chwili pojawiła się na moim barku.

- Trzymajcie się dziewczyny - odparł i dosłownie zniknął. Cały Itachi... Ja też odwróciłam się po chwili i zaczęłam biec w stronę domu. Mała nie odzywała się, wiedząc, że i tak nie odpowiem.

Musiałam przestać myśleć o tym "tygodniu", tylko za Chiny nie wiedziałam jak. Pomógł mi w tym jednak kunai, przelatujący obok mojej twarzy...

***
31.10.2013r
Dum dum dum duuuuum.
A oto ja, znów.
Ta notka chyba nie było najgorsza :> chyba.


29 komentarzy:

  1. Itachi! Wiedziałam! Wiedziałam, że to on! Miałam przeczucie xD
    Nie, no świetnie! Widzę, że wątek z Kibą został trochę… niewspomniany…
    Hłe hłe…
    Pięknie napisałaś… długo i na temat… xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Jasne, że Itachi, przecież w poprzedniej notce było "nii-chan" XD. Rozdział bardzo fajny, ładnie zbudowany. Co do długości: moim zdaniem, zdecydowanie powinnaś pisać dłuższe rzadziej, niż krótkie często. Będzie to dużo estetyczniej wyglądało, no i czytelnikom pewnie będzie wygodniej.
    Pozdrawiam :)
    http://naruto-wiezi-historia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. A, no i nie napisalas, czyjego autorstwa jest wierszyk na początku.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam prośbę. Wiem, to będzie dziwne… miałabym prośbę… żebyś… walnęła jakiegoś hentaia… tak wiem… młodsza a takie pomysły…
    Albo jakiś homoseksualny związek…
    Mam dziwne pomysły xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nareszcie ktoś ma jakieś obiekcje xD
      Ale powiem Ci szczerze. Nie umiem pisać hentai'ów. Ogólnie cud, że piszę cokolwiek. Mój umysł (czytaj ścisły) wysila się na maksa, aby tworzyć coś, co czasem czytasz :P
      Połknęłam mnóstwo książek, ale po prostu nie potrafię xD
      A apropo yaoi, czy czegoś w tym guście:
      1. Nie mam nic do homoseksualistów, dopóki nie muszę o nich czytać, lub widzieć jak oni się ... wiadomo o co chodzi.
      2. Nawet jakbym chciała, to nie potrafię. Ale w przyszłości, kto wie? ;>
      Mój wiek z resztą (całe czternaście i pół roku) nie upoważnia mnie do pisania takich rozdziałów :P
      Wyglądałoby to niesmacznie xd przynajmniej takie odnoszę wrażenie.
      Aczkolwiek, proszę o więcej takich sugestii i propozycji, bo szzczerze to mam ogólnie plan wydarzeń zarysowany, ale może ktoś mnie zainspiruje? ;> (jak to brzmi, jakby było co inspirować)

      Usuń
    2. Wiesz… ja też mam ścisły umysł. Matma lepiej mi wchodzi niż polski. Dochodzi również biologia i chemia którą uwielbiam.
      Czternaście i pół roku to nie jest tak mało… niektórzy piszą takie rzeczy w wieku dwunastu (no dobra, przesadzam), trzynastu lat. Ja mam trzynaście i pół, jednak za dużo się naczytała TAKICH książkek xD.
      Mi lepiej wychodzi prawie Yaoi… mianowicie najczęściej robę Cenzurę xD
      Mnie też wiek nie upoważnia do pisania TAKICH rzeczy… ale co mnie to xD
      Ja czytam też różnej maści blogi o Naruto, jednak za Yaoi jeszcze się nie wzięłam… nie wiem czy kiedyś to zrobię… czasem gdy czytam takie rzeczy tracę szacunek do bohaterów i potem ich nie, łagodnie mówiąc, toleruję.
      Ale przykładowo Tayend i Dannyl mnie nie jakoś tam nie zraźli do siebię… szczerze to od początku tak coś mi się wydawało że to geje… tak ich sobie wyobraziłam i tak mi przypadli do gustu…
      Czytałaś Dom Nocy? Tam też są geje… fajnie ich przedstawiono =>
      Jednak moja chora wyobraźnia domaga się i będzie się domagała takich opisików itd.
      Jak to z moją koleżanką mówimy na takie rzeczy w książkach - fragmenciki.
      No więc fragmenciki są w Wybrańcach i drugiej części Jutra. Tam jest najlepszy, bynajmniej według mojej koleżanki. :3
      Można się podszkolić na przyszłość.
      Według mnie przydałoby się takich trochę zboczonych wątków jak np. gwałt.
      Dobra, jestem okrutna dla Dyary. Ale wtedy Itachi będzie miał komu w*ieprzyć łagodnie rzecz mówiąc xD

      Usuń
    3. Ależ się rozpisałam! XD

      To chyba najdłuższy komentarz w historii moich komentarzy xD

      Usuń
    4. No Dannyl i Tayend mi nie przeszkadzali ;)
      Ale Lilli i Naki... to było dziwne. Mam tak samo, jak ty. Przeczytałam jednego bloga yaoi i doszłam do wniosku, że najprawdopodobniej nigdy więcej, nie popełnię tego błędu ponownie xd nie mogłam sobie potem wyobraźić Sasuke, jako mściciela, czy czegoś w tym guście, bo moja wyobraźnia szalała xD
      O taki wątek jak gwałt się nie martw. Mogę powiedzieć, że jest w planach :P
      i, że był to jeden z przyjemniejszych i radosnych rozdziałów, w najbliższym czasie ;)

      Usuń
  5. Jest dobrze. Lubię takie notki, taka cisza przed burzą. Jakoś bardzo polubiłam Dyarę, sama nie wiem, jest takim pozytywnym bohaterem. W sumie to mogę ją porównywać z Sakurą lub Naruto... Hm, dziwne :D
    Dodatkowo wielki plus za spotkanie z Itachim, od dłuższego czasu czekałam na pojawienie się go w notce. Pojawia się tylko jedno pytanie. Czy Sasuke, go zabije...?
    ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze?
      Nie wiem xd
      Ja nawet nie myślałam jeszcze o kolejnym rozdziale, a to wybiega za bardzo w przyszłość :P
      A co ma wspólnego ze sobą Sakura, Naruto i ... Dyara? xd

      Usuń
    2. Kurczę, sama dobrze nie wiem, ale mam takie odczucie jak ją opisujesz, jej uczucia, dialogi etc. No tak jakoś w charakterze, wiesz, taka mieszanka :)

      Usuń
    3. Oczywiście, że dobrze :)

      Usuń
  6. ♣ Witam serdecznie. Zauważyłam, że interesujesz się pisarstwem historii, dlatego chciałabym Ci zaproponować pewną stronę, której jestem założycielką. Jest to forum o tematyce magicznej. Zapewne jeżeli kiedykolwiek wpadła Ci w ręce książka bądź film „Harry Potter”, to zainteresuje Ciebie również Nasz wspaniały Vaylon. Pomiędzy Vaylonem a Potterem nie ma zbyt wielkiego podobieństwa. W obu znajduje się szkoła Magii, ale to nie jest Nasz główny priorytet. Nie tylko można uczęszczać do szkoły, ale także stworzyć postacie dorosłe, które z zamkiem nie będą miały nic wspólnego i będą żyły własnym życiem.
    ♣ Na tą chwilę najbardziej potrzeba Nam uczniów i profesorów, ponieważ rok szkolny zaczyna się już 1 września. Obecnie można być tylko uczniami pierwszej bądź drugiej klasy. Zależy to od zaliczenia testów na drugi rok. Rok trwa u Nas zaledwie pół roku. Do szkoły chodzi się przez 5 miesięcy a wakacje ma się miesiąc. By dostać zaliczenie wystarczy zdobyć odpowiednią ilość punktów z danego przedmiotu. Punkty zdobywa się za uczestniczenie w zajęciach, za dodatkowe lub obowiązkowe prace, za konsultacje z profesorami i jeszcze inne rzeczy. Tak więc nie ma problemu by zdobyć odpowiednią ilość punktów do zaliczenia. Wystarczy tylko chcieć. Z resztą co ja Ci będę teraz o tym opowiadać jak wszystkie informacje na ten temat znajdują się w dziale regulaminowym jak i Kart Postaci. Po stronie łatwo można się poruszać. Wystarczy tylko przestrzegać regulamin.
    Pozwolisz, że teraz przedstawię Ci pokrótce historię szkoły z roku 2010 (obecnie mamy 2012).
    ♣ Nadszedł rok 2010. Vaylon cieszył się wielką popularnością wśród nowych młodych i zdolnych czarodziei, którzy za wszelką cenę pragnęli wiedzieć więcej i więcej. Jednak nikt nie spodziewał się, że nadchodzą złe czasy, które zrujnują całą szkołę. Obecny wtedy dyrektor Alaster Midges nie był tym za kogo się podawał. Po długim udawaniu dobrego człowieka na jaw wyszły jego pomówienia i złe zamiary wobec szkoły. Chciał zawładnąć nią i rządzić według własnych zasad, złych zasad. Wszyscy się zlękli złego czarnoksiężnika. Był bowiem on jednym z najlepszych nekromantów i czarodziejów tych czasów. Profesorowie bardzo walczyli o to by nikt nie ucierpiał z uczniów, którzy kompletnie nie wiedzieli co się dzieje. Wszyscy próbowali się schronić przed zagładą. Dyrektor bowiem nie był sam. Miał za sobą wielu czarnoksiężników, tak samo złych i podłych jak On. Chcieli razem stworzyć własną utopię, dla tych którzy na to według nich zasługiwali. Poczciwi i dobrzy nie mieliby tutaj żadnego wstępu. Zło dla nich było najcenniejsze. Wiele osób tego nie przeżyło. Zginęli w obronie tego miejsca. Jednak po dość długiej walce Obrońcy Vaylonu zwyciężyli a Midges uciekł schańbiony porażką. Nikt od tej pory go wcale nie widział. Czy to oby na pewno był koniec walki?
    ♣ Teraz po dwóch latach od tego zajścia szkoła znów staje na nogi. Jedną z nielicznych osób, które to przetrwało był profesor Sebastian Adam Nathaniel Thiwel, który teraz stał się dyrektorem, po to by przywrócić temu miejscu swoją dawną chwałę. Wiedział, że przed nim stoi nie lada wyzwanie. Musiał odbudować wszystko od nowa. Jednak nie poddaje sie i wierzy, że to mu się uda. Czy oby na pewno?
    ♣ Już niedługo Alaster Midges znów zaatakuje szkołę. Czai się na razie przygotowując się do ofensywy na Vaylon. Czy zechcesz nam pomóc w Obronie szkoły, czy może jednak staniesz po stronie zła? Czy przyłączysz się do Naszej społeczności, tworząc wspólnie z nami Naszą własną historię?
    Jeżeli historia wzbudziła Twoją ciekawość, to zapraszam na:
    http://vaylon.wxv.pl/
    A może akurat Ci się u nas spodoba. W razie jakichkolwiek problemów pisz do: Sebastian Thiwel. To moje konto. Chętnie wytłumaczę co nieco i wspomogę w tworzeniu postaci.
    Za stronę nic się nie płaci. Jest całkowicie bezpłatna.
    ♣ PS: Jeżeli będzie jakikolwiek problem z rejestracją bądź nazwą Twojej postaci, chętnie pomogę na emailu: vaylon.one.pl@gmail.com Jest to jeszcze stary email strony, ale zaglądam na niego codziennie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hey^^ wiem ,ze mam literówki :P moje opowiadanie ma z jakieś 3 lata ;) teraz to wszystko przenoszę na blogspota i co prawda nie sprawdzam juz :P kiedys miałam wersje poprawiane ale przepadły wraz z starym kompem ;) no i widzę ,że się zaczytałaś ^^ nice :)

    OdpowiedzUsuń
  8. czytając Twoje komentarze chyba wezmę się za poprawki hehe :P

    Dzięki ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak się składa ,ze ja mam blondyna z niebieskimi oczyma :D i wysokiego ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci tak. Ja miałam wysokiego blondyna z niebieskimi oczyma i tak jak był przystojny to tak samo nietaktowny :3 ładnie ujmując.

      Usuń
  10. Co do sasusaku to dopiero się rozkręcam więc spokojnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pojawił się rozdział na zbrodnie-milosci.blogspot.com
    Serdecznie zapraszam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Witam^^ Kiedyś wspominałam, w którymś komentarzu, że mam zamiar zacząć pisać nowego bloga.
    Myślę, że ta tematyka bardziej przypadnie ci do gustu
    tsuki-no-kuroi-me.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Cześć:D
    Weszłąm na twojego bloga przypadkiem i jak zaczełam tak własnie skończyłam bez przerwy:d
    Wciągneło mnie na maksa:D
    Na samym początku sceptycznie podchodziłam do twojej histori, ale to może dlatego iz sama kiedyś chciałam coś podobnego napisać, ale tu raczej że Sasuke miał siostre bliźniaczkę o której dowiedział się dopiero podczas wojny z Tobim i że ona była ukrywana i szkolona własnie przez Tobiego etc....
    Wiesz powiem tak czasem aż się zastanawiałam skąd ci czasem takie pomysły przychodziły do głowy ale wszystko sensownie bez jakichkolwiek niedomówień oraz przejżyście napisałaś. Ja sama pisze bloga, ale nie wiem czy idzie mi tak dobrze:D
    Wierzę że każda nastęna notka będzie rónie świetna jak te które do tej pory przeczytałam Jeśli chodzi o błędy to nie zwraca uwagi na interpunkcje dlatego o niej nie mówię. Jednakże czasem zdarzało mi się zobaczyć "zjedzoną" literkę lub jakby wyrwane zdanie z kontekstu. Choć to mógl byc przypadek.:D
    Mam nadzieję że szybko ujrzę nastęną notkę ponieważ jestem niezywkle zainteresowana twoją historią:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D
    Jak ci się chce to możesz wejśc na mojego bloga ale raczej nie pisze tak dobrze jak ty:P
    Buziaki dobry duszku:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*.... i prosze daj mi znac jak będziesz miała już nową notkę na swoim blogu:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj ;)
      Szczerze Ci powiem, że zdziwiłam się twoim komentarzem :P aczkolwiek bardzo miło jest przeczytać, że jest jednak ktoś, kto wchodzi na tego bloga, serio :D
      Ten wątek z siostrą bliźniaczką nie jest zły, mógłb wyjść całkiem ciekawie
      A propo "pomysłów"...
      Powiem Ci tak xd
      Jak zaczynałam pisać tę hitorię, to miałam pomysł tylko na pierwszy rozdział. Nie wiedziałam, co będzie dalej.
      Jeśli chodzi o sens, to wszystko wyszło w praniu, a jeżeli nie masz zastrzeżeń do fabuły, to jestem w niebo wzięta <3
      Wejdę na twojego bloga bardzo chętnie :D tylko, że najwsześniej jutro, bo moja historyczka uwielbia zadawać dłuuugie prace domowe ><
      A do tego właśnie wróciłam z treningu. Tak jest godzina 22:37 jestem dziwna i wszyscy to wiedzą.
      Osobiście, jak zaczęłam czytać to wszystko od początku, to doszłam do wniosku, że te notki były strasznie dziecinne (to wrażenie nadal mi pozostało).
      Nowy rozdział hmmm.... Piszę go, mam jakąś 1/3. Zastanawiam się czy zrobić jedną długą, czy dwie krótsze, ale to się jeszcze zobaczy ;)
      Możesz dodać się do obserwatorów, jeśli chcesz być powiadamiana, aczkolwiek mogę to robić bez pomocy tej małej aplikacji :P
      Aaaaa! I jeszcze.
      Jak zauważysz jakiś błąd, to mam prośbę, abyś wysłała mi fragment z tym oto kruczkiem. Poprawię natychmiast :P
      Jeszcze raz dzięki ;*

      Usuń
  14. Achh strasznie się cieszę, że Itachi i Dyara się spotykają, świetny pomysł z tą barierą ;D
    Jestem ciekawa czy kiedyś Konoha albo Akatsuki się zczają.
    No i kto ją zaatakował pod koniec ;>
    Lecę się dowiedzieć ^^

    OdpowiedzUsuń
  15. Ta bariera jest genialna, choć też sobie taką zrobimy, co ? :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Pomysł niezły. Myślę, że życie Dyary w końcu nabrało jakiegoś sensu po tej okropnej masakrze. Przynajmniej może widywać się z Itachim. ;)
    Od bardzo dawna nie pojawia się w ogóle Sasuke. A ja czekam z utęsknieniem. ;/
    Też bym chciała mieć taką Liarę, jest urocza. :3
    Gratuluję opanowania Mangekyo Sharingan. :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Itachiiiiiiiiiiiii <3 !!!!!!!!!!!!!!!!
    Kurde, ale się cieszę :3 A już chciałam pisać, że fajnie, że w końcu napisałaś coś o Konohamaru i Udonie, a tu nagle niespodzianka :D Dla mnie rewelacja!

    OdpowiedzUsuń