czwartek, 10 maja 2012

Rozdział III

Wracając do tematu żałosnych początków. Nadal mam nadzieję, że każdy takie miał. Tylko, czy można zostać skierowanym do gorszego nauczyciela? Ebisu – skaranie boskie z tym facetem. Minął tydzień, odkąd zaczęliśmy pracować jako Drużyna 7 z tym zboczeńcem na czele. Jak ten gość w ogóle został shinobi? To pytanie, chyba zawsze pozostanie bez odpowiedzi, bo ja osobiście nie ogarniam tego tematu. To siedem dni zleciało mi bardzo powoli, a te misje były dobre dla pięciolatków. Ale, czy można nazwać zrobienie zakupów misją? To nawet nie powinny klasyfikować się do rangi D. Według mnie, reasumując gdzieś do rangi Z. 

Drużyna funkcjonuje bez zarzutu. Wszystkie „misje” zakończone zostały powodzeniem. Umiem już zrobić zakupy, wyprowadzić psa, znaleźć kota, napełnić wiadro wodą ze studni, wypielić ogródek, odkurzyć strych, wymienić spaloną żarówkę i umyć naczynia – po prostu szczyt moich marzeń. Mikoto pewnie jest ze mnie dumna, bo ja na jej miejscu, wręcz pękałabym z dumy... Chciałabym zasmakować jakiejś odmienności. Podróż do Suny, czy Kumo, tak to jest coś. Mam nadzieję, że jak będę chunnin’em lub jounin’em, a kiedyś będę, to podróżowanie stanie się jednym z moich głównych zajęć. 

Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk tłuczonego szkła. Wstałam z łóżka, zrzucając me zgrabne nogi  na ziemię, po czym włożyłam stopy do cieplutkich kapci. Przeciągnęłam się, kątem oka widząc siebie w lustrze oraz zastygając w pozycji skrajnego rozciągnięcia się. Hmmm... Chyba obetnę te włosy. Zaczynają mnie doprowadzać do szału… Przypominając sobie, dlaczego wstałam, wyszłam z pokoju, aby zobaczyć, co działo się na dole.

Zbiegłam ze schodów, poślizgując się na ostatnim stopniu, o mało co, nie lądując na zbitym pysku. Podniosłam się z fioletowego dywanu, który kiedyś był w moim pokoju i skierowałam się w stronę otwartych drzwi, przez które przed chwilą wyleciała poduszka. No tak, mogłam się tego spodziewać. Salon zamienił się w pobojowisko. To pomieszczenie powinno być schludne i uroczyste, a jest ... 

Rano nie obyłoby się bez kłótni Sasuke i Itachiego. Po co? Dlaczego? Tylko oni to wiedzą. Ja się nie mieszam, nie chcę mieć któregoś na sumieniu. Jeszcze będzie na mnie, a ja nie pakuję się w kłopoty, ja je sprawiam. Dzisiaj w ruch poszedł wazon, ale to przecież nic. Ostatnio rzucali nożami, więc wazon uważam za szczegół. 

Widzę, że moich braci w ogóle nie rusza to, że coś się potłukło. Jak codziennie muszę ich rozdzielić, a już mnie to denerwuje, no wręcz irytuje. Rodzice jednak przyzwyczaili się, a nawet zawarli z nimi układ. Oni nie będą zwracać na to uwagi, bo jak tata powiedział „wiem jak to jest”, ale to chłopcy muszą płacić za szkody z własnego kieszonkowego. Można powiedzieć, że martwię się o budżet mojego rodzeństwa. Gdybym im nie przerywała, to mieliby więcej wydatków. Jaka ja jestem dobroduszna, a podobno diabeł wcielony.

Najlepsze w tym wszystkim było to, że po tym codziennym rytuale wszystko wraca do normy. Im naprawdę się tak nudzi, że muszą wymyślać takie idiotyczne rzeczy? Czytałam ostatnio o chorobach ludzkich. Tak, tak uczyłam się Z KSIĄŻKI!! A więc, choroby takie jak idiotyzm, kretynizm czy debilizm są do zdiagnozowania. Zastanawiam się, czy nie zabrać Sasuke i Itachiego do takiego lekarza, który mógłby to stwierdzić. Wyniki byłyby co najmniej zaskakujące. Akta Sasuke Uchiha, Itachi Uchiha i adnotacja, w młodości podejrzenia kretynizmu. Może kiedyś zrobię coś takiego, a jak ktoś przy sprawdzaniu dokumentów się na to natknie, byłaby niezła afera.

- Już skończyliście? – spytałam stając w progu.

- Nie – odpowiedzieli chórem i wrócili do „zabawy”

- A ja myślę, że skończyliście – powiedziałam, opierając ręce na biodrach.

- A ja myślę, że nie – powiedział Sasuke i rzucił we mnie następną poduszką, którą zabrał z kanapy. I to moją ulubioną! O nie, tego już za wiele. Wyskoczyłam i ułamek sekundy dzielił mnie od twarzy mojego brata, gdy nagle przede mną wyrósł tata i złapał mnie w locie.

- Ja rozumiem, że wy się kłócicie, ale żeby mi wciągać w to moją małą Dyarę? – rzekł tatuś, kręcąc głową na boki.

- Nie jestem małą dziewczynką i natychmiast mnie puść!

- Nie tym tonem, młoda damo – powiedział już ostrzej.

- No dobra – odpowiedziałam z naburmuszoną miną, a tata postawił mnie na ziemi i odszedł na ganek. Gdy opuścił pokój,  moi bracia wybuchnęli śmiechem, a ja mogłam tylko stać  i się temu przyglądać. Itachi, choć najstarszy to czasem zachowuje się jakby był kilka lat młodszy, na przykład teraz… 

- Skończyliście? 

- Nie – niby to prychnęli, powiedzieli, czy coś pomiędzy tym. Znaczyło to oczywiście, że nie zamierzali przestać. Postanowiłam to zignorować i wróciłam do swojego pokoju, aby przygotować się na misję. Ich wydatki, nie moje, ne?

Dziś mamy wyjść poza bramy Konohy, to już coś nowego. Podobno nowe grupy geninów jeszcze przez miesiąc pozostaną na terenie wioski, a my już wybywamy. Czuję się jednak trochę wyróżniona. Nie wiem, czy dlatego, że jestem z klanu Uchiha, czy dlatego, że docenili moje starania i umiejętności. Ostatnio doszłam do wniosku, że nie wiem wielu rzeczy, a chcę poznać odpowiedzi. Nie lubię być niepoinformowana, czy coś w tym guście. 

Przebrałam się i zeszłam na śniadanie. Musiałam wziąć kanapkę i wyjść, aby nie patrzeć dłużej  na ironiczne uśmiechy braci. Sasuke miał dziś wolne, tata już poszedł, a mama została w domu. Z tego co wiem, to Itachi wyrusza dziś w południe na jakąś dłuższą misję. Nawet nie chciał powiedzieć mi na jaką. W moim umyśle zapaliła się czerwona lampka, że znowu czegoś nie wiem! Prrr, trzeba to zmienić, definitywnie.

Drogę do wschodniej bramy pokonałam samotnie, zatopiona we własnych myślach. Do zbiórki miałam jeszcze dziesięć minut, idealnie. Oczywiście byłam pierwsza, jak zwykle. Konohamaru  będzie równo w punkt, a Udon spóźni się piętnaście minut mówiąc, że zgubił ochraniacz, a z Ebisu, to nigdy nic nie wiadomo. Teoretycznie powinnam mówić do niego Ebisu – sensei i chyba muszę zacząć to robić... Co do Udona. Nie wiem, co mam sądzić na jego temat. Podobno jesteśmy najzdolniejszą drużyną, ale w takim razie co robi w niej chłopak, któremu wiecznie brakuje chusteczek higienicznych?  Gadałam o tym z Itachi'm. Powiedział mi, że siły w drużynie muszą się równoważyć. Nigdy nie pojmę do końca zasad rządzących tą wioską i jej ludem...

Wybiła godzina dziewiąta. Na horyzoncie pojawiła się sylwetka młodego Sarutobiego. Musi  mieć on ciężkie życie. Bycie wnuczkiem Kage nie ułatwia mu życia, leczecz z tego co widzę, to albo się do tego przyzwyczaił, albo najnormalniej w świece nie zwraca na to uwagi. Jeżeli to drugie jest prawdą, to gratuluję mu dystansu do samego siebie. Osobiście mam z tym czasem pewne problemy. 

- Ohayo! – krzyknął radośnie.

- Ohayo Konohamaru – odparłam, gdy chłopak podszedł i oparł się plecami o mury obok mnie.

- Znowu jesteśmy pierwsi?

- Jakby było to nowością… - mówiąc to niechcący ziewnęłam. Zasłoniłam szybko usta ręką, ale no i tak to zauważył i zaśmiał się krótko.

- Udon jest chyba chory – powiedział z grymasem na twarzy, zgrabnie zmieniając temat.
- Jeśli nie przyjdzie, to misja powinna pójść gładko, co nie? - nie mogłam się powstrzymać, aby nie uśmiechnąć się pod nosem.

- No wiesz, ja i ty, bez Udona, moglibyśmy stworzyć całkiem niezły duet - odparł patrząc na mnie. 

- Pozostaje tylko Ebisu – powiedziałam, a Konohomaru skwitował to chichotem – Niby najlepszy nauczyciel, jasne… Najlepszy nauczyciel nie odstawia takich cyrków, jak spóźnianie się.

- Tu masz rację – odpowiedział nasz „sensei”, który pojawił się nagle, nie wiadomo skąd – Lecz Dyaro, każdy może się spóźnić, bo mogą zajść niespodziewane wydarzenia.

- Na przykład? – wypaliłam.

- To moje osobiste sprawy – w odpowiedzi otrzymał tylko prychnięcie.


Misja zakończyła się powodzeniem, bo nie napotkaliśmy problemów. O godzinie osiemnastej wróciłam do domu, a już na ulicy słyszałam krzyki swojego ojca. Z jego słów wywnioskowałam, że Itachi olał misję ANBU. Tylko dlaczego? On nigdy nie przegapiłby takiej dawki adrenaliny. Ewidentnie stało się, lub stanie się coś niedobrego. 



 Przedstawiam Wam młodą Dyarę.



***
Ohayo!
Dum dum dum duuum. To znów ja po terminie i poprawianiu notki. 
Jak ta akcja wolno idzie, ja nie mogę xD 
Chciałabym coś z tym zrobić, ale te momenty trzeba po prostu przetrwać ._.
Bywajcie!

11 komentarzy:

  1. Drużyna 7 mówisz? I tylko nie pisz że Itachi zamorduje wszystkich, byli taką słodką fajną rodzinką. Fajnie i szybko się to czyta. ;D No po prostu super. Fajna jest ta Dyara. Taka... no fajna no! I w ogóle fajnie to piszesz. No rzesz no powtarzam się z tym fajnie. Zajebiście ;D Tylko dodawaj częściej notki ;D
    Ayu.Ki

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam ten rozdział i sama siebie błagam żeby Itaś nie pozabijał wszystkich bo chyba zejdę na zawał O.o to taka fajna rodzinka!
    Dobra, lecę czytać następne rozdziały bo zżera mnie ciekawość ;>

    W wolnej chwili zapraszam do mnie:
    http://naruto-oitsuku-yume.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Opowiadanie jest bardzo, ale to bardzo fajne, ale mam takie pewne zastrzeżenie. Dyara ma 10 lat, tak? Czy nie jest ona trochę za "dojrzała"? :P Pomijając ten fakt jest świetne ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Uhuhuhuhu widzę, że zaczyna się akcja, szybko pędzę do następnego rozdziału :D
    I tak wgl, mój Itaś walczący na poduszki?! xD
    Ładny obrazek Dyari ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Itaś w każdej odsłonie jest cudowny ^^
      I nie twój, tylko mój ^^

      Usuń
  5. Sądzę, że się nie zgodzę i ewentualnie możemy się o niego bić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie radzę ze mną xD Uwierz na słowo ^^
      Potem ci wyjaśnię, dlaczego xd

      Usuń
  6. genialny jest ten rozdział. Bedzię coś pomiędzy Konohamaru, a Dyarą? Pasują do siebie. Chociaż z Udonem też stworzyłaby seksowną parę xd

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo zajebisty rozdzialik <3 Czyta się szybko i fajnie :3 Ogółem wszystko jest fajnie ;**

    OdpowiedzUsuń
  8. "Dzisiaj w ruch poszedł wazon, ale to przecież nic. Ostatnio rzucali nożami, więc wazon uważam za szczegół.", "Akta Sasuke Uchiha, Itachi Uchiha i adnotacja, w młodości podejrzenia kretynizmu." - to mnie rozwaliło, śmiałam się jak głupia. xdxd Rodzeństwo Uchiha jest po prostu cudowne.
    Bardzo polubiłam Dyarę. Kto by się nie zdenerwował na misje typu wypielenie ogródka. Dobrze, że później dostali jakąś "lepszą" tą misję.
    Wgl co ten Udon odpieprza!? >.<
    Końcówka tajemnicza, Itaś jest trochę. :3

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozdział czyta się niesamowicie szybko, ledwo co zacznę i już kończę - i w efekcie chcę więcej xd Hmmm, ciekawe o co chodzi z Itachim :|
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń