piątek, 13 kwietnia 2012

Rozdział II

Jak ja uwielbiam denerwować mojego starszego brata. Jest to moje, można powiedzieć, hobby. Ta jego mina, gdy mruży oczy, twarz ma jakby z kamienia i próbuje zabić mnie wzrokiem, a ja śmieję się wtedy, nie mogąc przestać. Dziś znowu mi się udało, a muszę powiedzieć, że jest to niełatwe zadanie. Zawsze opanowany Sasuke Uchiha. Hahah, dobre sobie. Zauważyłam, że dzisiaj tylko ja podjęłam się tego zadania. Ogólnie wszyscy wzdychają na jego widok – dziewczyny - a z chłopakami to różnie bywa. Są tacy pokroju Naruto. No dobra, on to jest jedyny w swoim rodzaju. Sasuke praktycznie cały czas wyzywa go od idioty albo młotka, ale jemu jakoś to nie przeszkadza. Reszta ludu, traktuje go raczej pozytywnie. A kto jest najlepszym przyjacielem mojego braciszka? – No właśnie ten młotek. Niby mówi, że go nie lubi, traktuje jak powietrze, ale w przypadku zagrożenia obroniłby go za cenę swojego życia. No może przesadziłam, ale na pewno by go ochronił. Taki jest właśnie Sasuke. Dla mnie zawsze hmmm, opiekuńczy, choć może na pierwszy rzut oka tego po nim nie widać. Stwarza wrażenie odizolowanego od społeczeństwa gbura. Oj, jednak pozory mylą. 

Nie rozumiem za bardzo jego relacji z Sakurą. Ona lata za nim cały czas, jest jak drugi cień. Niby są razem w drużynie i spędzają ze sobą dużo czasu, ale, no nie umiem go rozgryźć. Czasem na nią narzeka, wyżywa się na mnie (za nią) w postaci krzyku, który olewam całkowicie, a jeszcze indziej, po prostu nie zawraca sobie głowy tą różową laleczką. Co jak co, ale myślę, że ją też by obronił, gdyby zaszła taka potrzeba. Sakura jest co najmniej dziwną osobą, jak dla mnie. Zwykle rozwydrzoną i irytującą czternastolatką, ale raz na jakiś czas, zdarza się, że jest zupełnie inna, skupiona i opanowana, jakby miała w sobie dwie osobowości. Serio nie wiem, jak ta dziewczyna funkcjonuje.

Dzisiaj zdecydowanie ta pierwsza, irytująca Sakura wyszła na światło dzienne. Ogólnie rzecz biorąc, to ona wcale nie jest brzydka. Mówię to, bo chłopcy do niej, jak pszczoły do miodu nie lecą. Myślę, że gdyby mniej gadała, była doroślejsza i miała z deka inne priorytety, można by z nią normalnie pogadać. Niestety teraz zatrzymała się na stopniu rozwojowym dziewięciolatki. 

Z Naruto to w ogóle inna bajka. No po prostu uwielbiam tego chłopaka. Za jego styl życia, za to, jaki jest - zawsze uśmiechnięty, strasznie rozwydrzony, ale pod dobrym tego słowa znaczeniem. Nie ma dla niego sytuacji bez wyjścia. Ma  wielkie marzenie – zostanie Hokage, do którego dąży o każdej godzinie dnia i nocy. Czy ja wiem, czy mu się uda? Tego, chyba nie można przewidzieć. Mgliście pamiętam jego początki, bo miałam tylko cztery lata, aczkolwiek teraz bardzo się poprawił. Stał się silniejszy. Podziwiam go za wolę walki i nie unikam tak, jak robi to reszta uczniów. A czemu go unikają? Bo ma podobno w sobie jakiegoś demona, nie wiem dokładnie, o co chodzi. Ale czy to jest ważne? Uważam, że nie. Dla mnie jest to Uzumaki Naruto z Konohy, shinobi i przyjaciel mojego brata. Jest on normalnym chłopakiem, a nie wybrykiem natury. 

Myśląc o tym doszłam spokojnie do szkoły. Za mną człapał Sasuke i te dwie przylepy. Ale one to jeszcze nic. Wejdziemy do budynku to zacznie się zabawa. Choć będzie on tam tylko przez moment, bo zawsze się tam spotykają przed wyruszeniem na misje, czuję, że będzie co najmniej ciekawie.  Bez komentarza w stronę miłosnego trójkącika poszłam w stronę mojej klasy. Już tyle razy widziałam ten teatrzyk, że nie mam ochoty tego doświadczenia powielać. Dziś odbędzie się rozdzielanie drużyn, a ja byłam  trochę zestresowana. Dzisiaj moja przyszłość zostanie w jakimś stopniu sprecyzowana.

Przeszłam do dużej sali pełnej ludzi w moim wieku. Nie znałam wielu osób, przebywających w tym pomieszczeniu, więc nie chcąc zwracać na siebie uwagi stanęłam w kącie. Uczniowie schodzili się i po chwili nie było już czym oddychać. Zirytowana brakiem tlenu rozejrzałam się po Sali, widząc jedynie kilka znajomych twarzy. Gdzieś niedaleko stała Takada, moja cioteczna siotra, której nigdy nie lubiłam, więc nie czułam potrzeby rozpoczęcia z nią rozmowy. Wolę już mówić sama do siebie, to bardziej produktywne, hmpf. Niedługo później pojawiło się kilku nauczycieli, którzy po kolei weszli na przygotowane wcześniej podwyższenie. Po organizacyjnej gadce pełnej motywacyjnych tekstów i tych morałów, które mówią nam jak wielką chlubą jest bycie shinobi, rozpoczęto czytać listy nowych drużyn. Z utęsknieniem czekałam, aż Iruka-sensei wyczyta moje nazwisko. Miałam dość tego miejsca, denerwowało. Nikt nie weźmie się porządnie za trenowanie, mam wrażenie, że większość tutaj obecnych wcale nie ma ochoty zostać shinobi. Ehhh. Drużyna pierwsza, druga, trzecia... Wymieniał i wymieniał nieznane mi nazwiska.

- Drużyna 7: Uchiha Dyara, Konohamaru Sarutobi, Udon – dopiero tutaj usłyszałam coś znajomego. Na znak, że zrozumiałam kiwnęłam tylko lekko zrezygnowana głową. 

No cóż, mogło być gorzej. Przynajmniej będzie się, z czego pośmiać, z Udona najbardziej. Był on taką chodzącą ciapą w okularach, której nigdy ni nie wychodzi. Zawsze zastanawiałam się, dlaczego on nie nosi paczki chusteczek higienicznych ze sobą. Cały czas ma katar, no oszaleć można. Jest to trochę obleśne. Nie można z nim porozmawiać, żeby mu z nosa nie ciekło. W nic specjalnie się nie angażuje, wszystko jest mu obojętne. Za pewne będzie bardzo marudził... Z Konohamaru będzie za to niezły ubaw.  Jest on taką młodszą, choć gorszą kopią Naruto. On nawet woła do niego per "bracie" i obydwaj są zdrowo walnięci na umysłach. Czasem się zdarza, że jego pomysły są bardziej nikczemne niż moje, ale tylko czasem. Szczerze, to współczuję jounin’owi, który dostanie nas pod swoją opiekę.

- Koordynatorem tej drużyny będzie nikt inny, jak Ebisu – złapałam się za głowę, a moja irytacja sięgnęła dziś zenitu. No nie mogę uwierzyć. Chyba gorzej nie mogliśmy trafić. Zaraz się załamię… To będzie koszmar, istny koszmar! Ja tego nie przeżyję. On ma nierówno pod sufitem. Coś czuję, że z Konohamaru będziemy mieli dużo roboty, bo Udona nic za bardzo nie obchodzi. Ebisu po kilku dniach z nami, będzie potrzebował konsultacji z psychologiem. Ciekawe, kto pierwszy tam trafi. Nasza drużyna, czy jej nauczyciel. Nie wiem, jakim cudem zaszedł on tak wysoko, to totalny zboczeniec. Jego mina, gdy zobaczył Harem no jutsu Naruto, była po prostu bezcenna - ten szok wymalowany na twarzy podczas omdlenia. Przebija to nawet widok mojego brata w krępującej sytuacji, a uwierzcie mi, że ta poprzeczka jest postawiona bardzo, ale to bardzo wysoko.

Tak też, razem z naszym nowym „wspaniałomyślnym i genialnym” nauczycielem przeszliśmy na patio, gdzie siedziały też inne drużyny. Jak ja im zazdroszczę… Wolałabym mieć każdego, tylko nie tego zboczeńca.

- No to jak dzieciaki.  Najpierw się przedstawię. Nazywam się… - niedane mu było skończyć.

- Ebisu. Jesteś elitarnym nauczycielem Konohy. Uczysz tych najlepszych – powiedziałam. Ktoś klepnął mnie w ramię. Odwróciłam się i napotkałam uśmiechniętego Konohamaru.

- Młoda damo – chrząknął zafrasowany - punkt pierwszy: nigdy nie wchodź mi w zdanie. Punkt drugi: ja mam zawsze rację. Punkt trzeci: jeżeli nie, patrz punkt drugi.

- Dobra, dobra - mruknęłam i klapnęłam na tyłku, spotykając się z zimnym marmurem.

- Nie skomentuję tego. Mam nadzieję, że sama zaczniesz zachowywać się prawowicie, żebym nie musiał ci pomagać - kolejna osoba, która kiwa na mnie palcem. Zaczyna mnie to powoli denerwować.

- Kto tu komu pomaga…- zaczął Konohamaru.

- Ekhmm. Porozmawiamy o tym później. Teraz przejdźmy do rzeczy formalnych.

Przez najbliższą godzinę uzupełnialiśmy jakieś papiery i chodziliśmy z pokoju do pokoju podpisując coraz to nowsze, niepotrzebne rzeczy. Nie miałam pojęcia, po co oni się w to bawią, to tylko czas marnuje. 
Na dziś to koniec. Dopiero jutro mamy misję, jeżeli noszenie zakupów można nazwać misją. Mam nadzieję, że każdy miał takie żałosne początki…

*** 


Każdy ma żałosne początki, prawda? ;)

PS Hymhymhym. Przyznaję się. Moje są rzeczywiście żałosne ._.




13 komentarzy:

  1. Ha! Dobra ta notka. Ale naprawdę , gorzej nie mogła trafić z drużyną. Chociaż przynajmniej będzie się z czego pośmiać ^^ Jestem ciekawa jak ty to poprowadzisz dalej. Jeszcze co do notki to się trochę uśmiałam nie powiem. Ciekawe jak będą wyglądać też ich misje. Ooo i jeszcze co ciekawe. Czy Sasuke będzie takim dobrym braciszkiem? No i jeszcze coś. Kiedy pojawi się Itachi ? Chciałabym usłyszeć rozmowę całego rodzeństwa. ^^
    Ayu.Ki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm co mogę jeszcze dodać. Ten komentarz ogółem opisuje wszystko. Hmm uwielbiam te punkty ^^

      Usuń
  2. Ja też i myślę, że coś z trgo będzie, No zobaczymy, na pewno tak. Pisz szybko kolejną notkę, bo ja czekam. xd i wiesz bardziej podoba mi się teraz wygląd tego bloga niz wczesniej, jest taki mhroczniejszy i wgl jakos tak pasuje. Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam, z tej strony Meaghan z bloga Katalog-Naruto.blogspot.com, otóż znalazłam Twój blog przypadkowo i zważywszy na to, iż jest on tematycznie związany ze światem Naruto, zastanawiam się, czy nie zechciał(a)byś go zgłosić do spisu Narutowskich FF. Nie jest to duży wysiłek, a przy okazji, pomożesz nam stworzyć spis z większą ilością opowiadań, a sam(a) możesz zdobyć nowych czytelników. Z góry przepraszam, jeśli uznasz to za spam, a ja wpisuję to pod rozdziałem, jednakże wiem z doświadczenia, że niektórzy autorzy na spam nie zwracają uwagi, a mi na Twojej bardzo zależy. Pozdrawiam bardzo serdecznie,

    OdpowiedzUsuń
  4. biedna Dyara gorzej trafić nie mogła... no ale przynajmniej ma co robić... Sasuke tez biedny z tymi dziewczynami http://gangsterska-milosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. hah, widać, że Dyara z klanu Uchiha ;) Szybko wciąga to opowiadanie, chyba znalazłam sobie zajęcie na następne parę godzin... ;>

    OdpowiedzUsuń
  6. Aaa okej teraz kumam z tym egzaminem na chuunina, do akademii tylko na rozdzielenie misji przychodzą tak? Ok ok :D
    Dyara ma bardzo dojrzały sposób myślenia jak na dziesięciolatkę, podobają mi się jej słowa na temat Sakury xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wszyscy mówią, że przedstawiłam ją, jako rozwydrzoną na oko dziewięciolatkę xd
      Fajnie, że sądzisz inaczej ;)

      Usuń
  7. Ja też uważam (przynajmniej narazie), że Dyara to bardzo inteligentna dziewczyna. Nie rzuciły mi się na razie jakieś teksty, które mają ją przyrównać do jakiegoś roztrzepanego shoguna :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba robisz z Sakury fajną dziewczynę. No nic trzeba to przetrwać xD Rozdział super! A i chyba Sakura mi w twoim blogu trochę przypadnie. LoL xD Pozdrawiam Sama :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Nawet jeśli Sakura była choćby nie wiem jak normalna to po prostu jej nie polubię. Na przykład za te różowe włosy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Trochę mieszasz Sakurę z błotem. Ja tam nic do niej nie mam, tylko denerwuje mnie to, że tak uwielbia Sasuke i drze się jak idiotka "Sasuke - kun". Wtedy to mam ochotę ją zabić. >.<
    Sasuke uroczo wygląda, gdy się denerwuje. :3
    Co do drużyny Dyary...współczuję dziewczynie. Nie lubię za bardzo Konohamaru. Ebisu też jakoś niezbyt. Gorzej być już chyba nie mogło, no ale trudno. Uchiha to Uchiha, na pewno znakomicie sobie poradzi. ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. Dawno nie czytałam tak udanego opisu Sakury i Naruto, hah :D Ale opis Udona przebił wszystko xd Czytając to nie mogłam powstrzymać się od tego chorego chichotu, który zawsze wydają te złe postacie w kiepskich horrorach :) Rozdział niesamowity! I co się okazuje po dacie - to za niedługo będzie miało rok, a ja to dopiero czytam :o

    OdpowiedzUsuń